Stopniowe umacnianie polskiej waluty coraz bardziej martwi przedstawicieli rządu – zauważa Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. W codziennym komentarzu zwraca uwagę na środową wypowiedź Ludwika Koteckiego, wiceministra finansów: „tak mocny złoty nie jest pożądany w pierwszej fazie ożywienia gospodarczego, z którą mamy obecnie do czynienia".

Zdaniem ekonomisty, wypowiedź ta była najprawdopodobniej reakcją na dynamiczną aprecjację polskiej waluty, której kurs wobec euro oscylował wczoraj wokół 3,83 zł, wobec około 4,10 na początku roku.
- Komentarze ministra finansów wpisują się w ton wcześniejszych wypowiedzi członków RPP, którzy coraz częściej w swoich wywiadach wyrażają zaniepokojenie zmianami na rynku walutowym. Wczoraj Andrzej Rzońca z RPP uznał silnego złotego za jeden z potencjalnych czynników ryzyka dla wzrostu gospodarczego, a w poprzednich tygodniach Andrzej Bratkowski oraz Jerzy Hausner zasugerowali nawet możliwość interwencji walutowych. Zaniepokojenie przedstawicieli rządu oraz NBP wydaje się nam jak najbardziej uzasadnione. Choć obecny poziom kursu złotego jest zapewne wciąż powyżej poziomów zapewniających opłacalność eksporterom (około 3,65 wobec euro, według ankiety NBP), w krótkim okresie problemem dla eksporterów może być nie tyle sam poziom, co zmienność kursu. Ponieważ większość kontraktów polskich firm była zapewne zawierana przy założeniu zdecydowanie wolniejszej aprecjacji, zbyt szybkie umocnienie złotego może negatywnie wpływać na kondycję części przedsiębiorstw – pisze Piotr Kalisz.
Jego zdaniem, resort finansów nie zdecyduje się na dodatkowy zakup walut na rynku, ponieważ ma już znaczny zasób euro z tegorocznych emisji.
- Dlatego naszym zdaniem ewentualne decyzje o powstrzymaniu aprecjacji leżą po stronie banku centralnego. Komentarze przedstawicieli nowej RPP wyraźnie wskazują, że obecna Rada – w przeciwieństwie do poprzedniej – jest bardziej skłonna do aktywnej polityki kursowej. Niemniej ostateczna decyzja o działaniu na rynku zostanie podjęta przez dealerów NBP dopiero po akceptacji prezesa banku centralnego. Dlatego naszym zdaniem w najbliższych dniach warto będzie zwrócić uwagę na ewentualne wypowiedzi prezesa Sławomira Skrzypka odnośnie kursu walutowego oraz interwencji, gdyż to one właśnie mogą być sygnałem ostrzegawczym dla rynku. Trudno sobie wyobrazić bardziej dosadne sygnały świadczące o niezadowoleniu władz monetarnych i rządu z siły złotego. Dlatego naszym zdaniem, w przypadku dalszego umacniania polskiej waluty ryzyko interwencji banku centralnego wydaje się większe niż oczekują rynki – uważa ekonomista.
