W piątek w Sejmie, na wniosek klubu Prawo i Sprawiedliwość, Rada Ministrów miała poinformować o zamierzeniach rządu wobec alarmującej sytuacji finansowej polskich przedsiębiorstw oraz wzrostu liczby upadłości w 2012 r. i pierwszym kwartale 2013 r.
— Nie będę mówił o alarmującej sytuacji polskich przedsiębiorstw, ponieważ takiej sytuacji nie ma — stwierdził na wstępie Jerzy Witold Pietrewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki.
Dodał, że mamy do czynienia ze spowolnieniem, w którym firmom trudniej funkcjonować, ale to naturalny element gospodarki. Po czym opowiedział o tym, jak wiele w ubiegłym i bieżącym roku zrobił rząd, żeby wesprzeć firmy w trudniejszej sytuacji. Wymienił m.in. ustawy deregulacyjne, kasowe rozliczanie VAT, ulgę na złe długi, gwarancje de minimis. Wspomniał też o roli PARP i jej Instrumencie Szybkiego Reagowania, o programie Polityka Nowej Szansy Ministerstwa Gospodarki, a także obniżkach stóp procentowych, które również sprzyjają przedsiębiorcom.
— Te wszystkie działania przynoszą oznaki ożywienia — stwierdził Jerzy Witold Pietrewicz, porównując dane KUKE o upadłości przedsiębiorstw za lipiec (73) i sierpień (67) br. Na poparcie tezy, że sytuacja się normalizuje, przywołał również wyniki finansowe firm, które pokazują, że w tym roku firmy odnotowały wzrost zysku netto o 24 proc. w porównaniu do ub.r.
— Sytuacja jest trudna, ale nie alarmująca. Firmy sobie radzą — podsumował Jerzy Witold Pietrewicz. Przedstawiciele klubów zwracali uwagę, że choć szereg zmian mających pomóc firmom, wprowadzono, to w wielu wypadkach te zmiany nie zafunkcjonowały. Ponadto wprowadzono również utrudnienia głównie w postaci podwyżki podatku VAT. Jerzy Borkowski z Ruchu Palikota zauważył, że firmom nie pomagają też wzmożone w ostatnim czasie kontrole urzędów skarbowych. Dodał, że przedsiębiorcy wciąż zmagają się z rosnącymi zatorami płatniczymi.
— I nikt, prócz rządu, poprawy tej sytuacji nie przewiduje — mówił.