Jego zdaniem, obecnie prawdopodobieństwo rewizji budżetu to około 50 proc.

- Przy obecnych perspektywach dla gospodarki, w budżecie brakuje około 15 mld zł. To jest niedobór dochodów, który rząd ma szansę załatać bez nowelizacji - uważa Piotr Bujak.
Po pierwsze, rzad dostanie z NBP około 5 mld zł. Po drugie, z dywidend wyciągnie o 2-3 mld zł więcej, niż planował. Po trzecie, budżet zarobi kilka mld zł na wysokich cenach polskich obligacji (co obniża koszt obsługi długu).
- Jeśli dodać do tego ewentualne przeniesienie części zobowiązań z budżetu do Funduszu Ubezpieczeń społecznych i jakieś inne drobne przesunięcia, to wydaje się, że rząd będzie w stanie uniknąć nowelizacji budżetu - mówi Piotr Bujak.
Zaznacza jednak, że wszystko zależy od tego, jakie dane makro zobaczymy w najbliższych miesiącach.
- Jeśli okaże się, że popyt krajowy jest słaby, dziura w budżecie może być większa niż te 15 mld zł, na które dzisiaj się zanosi. Jeśli będzie zapowiadało się, że niedobór wyniesie 20 mld zł lub więcej, rząd w połowie roku zdecyduje się na rewizję budżetu - zaznacza Piotr Bujak.
Obecnie w ustawie budżetowej zapisano, że deficyt w 2013 r. nie może przekroczyć 35 mld zł.