Rząd na gwałt musi szukać oszczędności

Małgorzata Birnbaum, Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-05-29 00:00

Rząd na gwałt musi szukać oszczędności

Znów powtarza się sytuacja z dwóch ubiegłych lat — znów dochody budżetu państwa będą niższe od zakładanych w ustawie. Ekonomiści szacują, że w tym roku w budżecie zabraknie od 5 do 10 mld zł. Mało prawdopodobne jest, by rząd zdecydował się na rewizję budżetu. Ich zdaniem, zastosuje raczej sztuczki księgowe, które będą miały na celu ukrycie prawdziwego stanu budżetu.

Deficyt budżetu po czterech miesiącach tego roku wyniósł 18,4 mld zł. Zgodnie z ustawą budżetową w całym 2001 roku ta kwota miała nie przekroczyć 20,5 mld zł. Nie po raz pierwszy rząd będzie musiał łatać dziurę budżetową. Także w ostatnich dwóch latach dochody były niższe od zakładanych w ustawie.

Wybory za pasem

Chociaż ostatnio udawało się obcinać wydatki budżetu, w tym roku może to być jednak trudniejsze — we wrześniu są wybory.

— Obecnie trudno oczekiwać entuzjazmu ze strony Rady Ministrów i parlamentu do redukcji wydatków budżetowych. Dlatego przeprowadzenie radykalnych cięć nie jest możliwe. Tymczasem zabraknie około 10 mld zł, by wykonać budżet. Minister Jarosław Bauc, który jest specjalistą od budżetu, będzie więc szukał metod kreatywnego księgowania. Jednak raczej nie uda mu się zgromadzić w ten sposób całej potrzebnej kwoty, w związku z czym potrzebna będzie rewizja budżetu — uważa Krzysztof Rybiński z ING Barings.

OFE ofiarą

Nowelizacja budżetu wydaje się jednak mało realna.

— Oceniam, że rządowi zabraknie 7-10 mld zł, a znajdzie najwyżej 1 mld zł. Aby uzyskać brakujące kilka miliardów, będzie miał dwie możliwości. Uczciwą — czyli rewizję budżetu i zwiększenie deficytu oraz mniej uczciwą, polegającą na zadłużeniu w OFE. W budżecie zaplanowano 14 mld zł na składki bieżące i spłatę zadłużenia. Teraz jednak rząd może jeszcze bardziej powiększyć ten dług — przewiduje Andrzej Sopoćko, szef dealerów PBK.

Cięcia na składkach do OFE pozwolą zaoszczędzić około 3 mld zł. Rząd może też zaniechać ściągania części składek przez ZUS. Pieniądze, które zostaną w firmach, trafią do budżetu w postaci podatków.

— Oszczędzanie na ZUS jest najbardziej prawdopodobne, bo ta instytucja nadal nie ma systemu informatycznego — uważa Arkadiusz Garbarczyk z BRE Banku.

— Miejmy nadzieję, że rząd nie skorzysta z tej opcji. Być może brakujące 5-6 mld zł pokryje z tzw. — zakładek. Chociaż Jarosław Bauc zarzeka się, że nie ma zaskórniaków, pewne kwoty są ukrywane. Możliwe jest też przemieszczenie pieniędzy między resortami — mówi Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Pokomtel na rynek

Jeszcze jeden sposób, w jaki rząd może próbować załatać dziurę to sprzedaż akcji Polkomtela należących do spółek skarbu państwa.

— Państwo może nieformalnie zachęcić do sprzedaży akcji wartych 3-4 mld USD. Spółki zapłacą wtedy do budżetu podatek od zysku z tych transakcji — mówi Przemysław Magda z Amerbanku.

Zdaniem Krzysztofa Rybińskiego, państwo mogłoby w ten sposób zarobić 2-3 mld zł. Uważa on, że rząd może też zepchnąć część wydatków na samorządy lokalne oraz przełożyć wydatki na koniec roku.

— Takie zabiegi to polityka krótkowzroczna, nie rozwiązuje bowiem nawarstwiających się problemów w sferze fiskalnej. Poza tym rząd może się i tak nie wyrobić z wydatkami i trudno będzie uniknąć rewizji. A to oznacza dalsze poluzowanie polityki fiskalnej — ocenia Krzysztof Rybiński.