Dziś rząd może zająć się nowym projektem ustawy o biopaliwach. Ministrowie obiecują uwzględnienie w nim wątpliwości prezydenta, który w styczniu odrzucił ekoustawę, przyjętą już przez parlament. Producenci biopaliw zacierają ręce.
Wszystko wskazuje na to, że rząd jest już przekonany, że Sejm przyjmie prezydenckie weto do ustawy o biopaliwach. Na jej podpisanie nie zgodził się w styczniu prezydent Aleksander Kwaśniewski, podkreślając m.in., że nowe prawo nie daje kierowcom żadnego wyboru, bo wszystkim nakazuje używanie paliw z biokomponentami. Miał on również wątpliwości, dotyczące wprowadzenia od razu konieczności dolewania 4,5 proc. bioetanolu do benzyny i niejednoznaczności zapisów o kontroli jakości ekopaliw.
Przedstawiciele rządu obiecują zaaprobować prezydenckie sugestie.
— Jeśli pan minister Tański zdąży, to jutro rząd przyjmie nowy projekt ustawy o biopaliwach, uwzględniający to, co w wecie zawarł prezydent — zadeklarował wczoraj w Radiu Zet Jerzy Szmajdziński, minister obrony narodowej.
Producenci ekokomponentów już zacierają ręce.
— To pozytywny sygnał. Spowoduje przyśpieszenie prac nad naszym projektem inwestycji w biopaliwa. Wspólnie z Rafinerią Gdańską rozpoczęliśmy już prace pilotażowe, ponieważ mamy pozytywną decyzję Komitetu Badań Naukowych, dzięki której nasza inwestycja ma szansę zostać włączona w offset. Podjęcie prac przez rząd jest dla nas dodatkowym bodźcem — mówi Andrzej Zibrow, członek zarządu KGHM Metale.
— Jeśli ustawa wejdzie w życie, Polska będzie mogła zacząć realizować zobowiązania protokołu z Kioto dotyczące skali zanieczyszczeń i handlować emisjami — mówi Stefan Grys, prezes leszczyńskiego Akwawitu.
Kierowana przez niego spółka będzie jednym z głównych graczy na rynku ekokomponentów.
Z kolei Andrzej Śmietanko, prezes spółki Brasco, należącej do Bartimpexu Aleksandra Gudzowatego, podkreśla, że biopaliwowa ustawa jest ważna przede wszystkim dla polskich gorzelni.
— Kilka lat temu funkcjonowało ich 900, obecnie około 300. Ustawa o biopaliwach umożliwi im zainwestowanie w ochronę środowiska i spełnienie unijnych norm produkcyjnych. Będzie to chichot historii, jeśli po wejściu Polski do UE będziemy musieli — czy to na cele produkcji technicznej czy spożywczej — kupować spirytus za granicą, bo rodzimi wytwórcy nie spełnią stawianych unijnym prawem warunków — podkreśla Andrzej Śmietanko.
Nie należy więc dziwić się, że rząd przyśpieszył z ekoustawą. Kraje „piętnastki” ustaliły bowiem w czwartek, że wskaźnik biokomponentów w paliwach ma sięgać w 2005 r. — 2 proc., a w 2010 r. — 5,75 proc. Sprawa ma także aspekt polityczny, bo m.in. warunkuje poparcie PSL dla „tak” w referendum akcesyjnym.