Rząd powalczy z zatorami płatniczymi

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2019-05-15 05:50

Proponowane regulacje, które mają dyscyplinować nierzetelnych dłużników, są niewystarczające – twierdzą eksperci.

Rada Ministrów zaakceptowała we wtorek projekt ustawy, której celem jest walka z zatorami płatniczymi. Przedstawiciele przedsiębiorców uważają, że proponowane rozwiązania dają niewielką szansę na skuteczne ograniczenie patologii. 

Mateusz Morawiecki
Fot. Tomasz Adamowicz/Forum

Nie tędy droga

Projekt autorstwa Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii wprowadza wiele pomysłów mających skłonić nierzetelnych dłużników do szybszego spłacania zobowiązań (ramka). W relacji duża firma — mała firma karany będzie brak płatności po upływie 60 dni. Rząd chce w tym celu uruchamiać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który dostanie uprawnienia do nakładania kar finansowych. Sankcje mają uderzyć w zasadzie tylko w największych dłużników, których skumulowane zobowiązania za 3 miesiące przekroczą 5 mln zł. Prezes UOKiK wyliczy karę według specjalnego wzoru. Jej wysokość będzie zależała od wysokości łącznego zadłużenia i długości zwłoki. Pieniądze z kar zasilą budżet państwa. 

- Rozwiązanie to oceniam sceptycznie. W ten sposób wzbogaci się budżet państwa, a wierzyciele wcale nie dostaną gwarancji uzyskania należności. W praktyce niewiele pomoże w walce z zatorami, bo dłużnicy znajdą sposób na to, jak sobie z tym poradzić. Pozostałe pomysły także są niewystarczające. Rząd powinien wdrożyć zupełnie inne rozwiązania – mówi Radosław Płonka, ekspert Business Centre Club. 

Jakie? 

- Żeby odnieść sukces na polu walki z zatorami płatniczymi, wierzyciele powinni dostać realne i szybkie wsparcie w sądach. Chodzi o to, aby na sądy nałożyć sztywne terminy rozpatrzenia takich spraw, np. w ciągu miesiąca czy dwóch. Do akcji potem powinien wchodzić komornik, który poszuka majątku dłużnika. Na ujawnionych majątkach sądy powinny szybko ustanawiać zabezpieczenia na rzecz wierzycieli. Takie metody dałyby realne szanse na wyegzekwowanie należności – mówi Radosław Płonka. 

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, uważa, że rządowy projekt ustawy antyzatorowej nie uwzględnia specyfiki niektórych branż i jest zbyt ogólny. 

- Takie zmiany w założeniu mają pomóc małym i średnim przedsiębiorcom, a my właśnie najbardziej obawiamy się, że część z nich im zaszkodzi przez swoją zbytnią ogólność i nieuwzględnienie specyfiki konkretnych branż. Nie można regulować wszystkich rodzajów działalności w jeden sposób. Wprowadzenie 60-dniowego terminu płatności nie ma uzasadnienia np. w branżach wydawniczej, tekstylnej czy wyposażenia wnętrz. Wynika to z charakteru towaru, czasu jego zbywalności, a więc także harmonogram rozliczeń powinien być inny. Produkty w tych branżach rotują wolniej, nie mają daty przydatności do spożycia, a popyt na nie ulega wahaniom. Należałoby ustalić odpowiednio długie cykle rozliczeń oraz uwzględnić możliwość zwrotu niesprzedanego towaru – twierdzi Maciej Ptaszyński.

Jego zdaniem to, co proponuje rząd, może być zasadne np. w przypadku branży spożywczej. W przypadku innych branż ustawa zamiast pomóc małym i średnim firmom może im zaszkodzić.

- Mogą one być stopniowo wykluczane z rynku, bo zamiast współpracować z sektorem MŚP duże firmy będą wybierały inne duże firmy, z którymi ustalą dłuższe terminy płatności – dodaje Maciej Ptaszyński. 

Kilka pytań

Zdaniem Piotra Gąsiorowskiego, prezesa firmy eFaktor, ustawa jest krokiem w dobrym kierunku, ale…

- Nasuwają się pytania: kto i w jaki sposób będzie pilnował skróconego terminu zapłaty? Czy kary będą konsekwentnie naliczane i rzeczywiście będą miały mobilizujący charakter, co wówczas, gdy firmy ustalą dłuższy termin zapłaty, np. 90-dniowy? Czy wtedy też zadziała ustawa wymuszająca przelew po dwóch miesiącach? – zastanawia się Piotr Gąsiorowski.

Projekt stanowi, że informacje o przeterminowanych zobowiązaniach firm UOKIK będzie otrzymywał od organów skarbowych, które o tym dowiedzą się z systemów JPK oraz STIR. 

Dariusz Szkaradek, prezes firmy faktoringowej NFG, apeluje o  zlikwidowanie przepisu pozwalającego firmom zawierać w umowach zakaz cesji wierzytelności na kogoś innego (co mają praktykować głównie duże firmy wobec małych dostawców). 

- Nie może być tak, że dłużnik nie płaci w terminie lub w ogóle i jeszcze blokuje przedsiębiorcy możliwość dysponowania swoją własnością. Likwidacja tego przepisu uratowałaby wielu przedsiębiorców – uważa Dariusz Szkaradek.

Projekt trafi teraz do Sejmu.

Na pomoc wierzycielom*

- ustalenie maksymalnie 30-dniowego terminu płatności, gdy dłużnikiem jest podmiot publiczny (z wyjątkiem podmiotów leczniczych)

- ustalenie maksymalnie 60-dniowego terminu zapłaty, gdy dłużnikiem jest duża firma, a wierzycielem mikro-, mała lub średnia

- nakładanie kar finansowych przez prezesa UOKiK na dużych dłużników o nadmiernie przeterminowanych zobowiązaniach

- podniesienie z 9,5 do 11,5 proc. wysokości odsetek ustawowych 

- wprowadzenie tzw. ulgi na złe długi w podatku dochodowym

- nałożenie na wielkie firmy (o przychodach rocznych powyżej 50 mln EUR) obowiązku raportowania rządowi o stosowanych przez siebie terminach zapłaty

*przykłady nowych rozwiązań zawartych w projekcie ustawy antyzatorowej

61 proc Taki odsetek firm ankietowanych przez BCC przyznało, że na płatności czekają od 30 do 90 dni…  

53 proc.  …taki odsetek nie płaciło w terminie długów z powodu braku płatności od kontrahentów…

81 proc. …a taki nie płaci wierzycielom w terminie, chcąc w ten sposób kredytować się ich kosztem.