Posłowie z Komisji Infrastruktury negatywnie oceniają przyjętą wczoraj przez rząd ustawę o budowie i eksploatacji dróg. Nie zgadzają się na przekształcenie GDDKiA w spółkę.
Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o budowie i eksploatacji dróg krajowych. Ma ona ułatwić zdobycie środków na budowę i eksploatację szybkich tras.
— Proponowane przepisy są bardzo nieprecyzyjne. Można obawiać się, że środki z budżetu państwa nie będą właściwie spożytkowane — mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, organizacji zrzeszającej ponad 200 firm z branży drogowo - mostowej.
Ustawa budzi kontrowersje. By łatwiej było przeprowadzić jej uchwalenie przez parlament do dymisji musiał podać się Wojciech Janczyk, były wiceminister infrastruktury. Mimo to posłowie nadal sceptycznie oceniają drogowe przepisy.
— Nie widzę potrzeby powoływania Zarządu Dróg Krajowych —mówi Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący komisji infrastruktury.
— ZDK nie będzie mógł wydawać decyzji administracyjnych. Zamiast ograniczać aparat urzędniczy dojdzie do jego rozbudowy. Jest to niepokojące. Oddawanie do dyspozycji ZDK funduszy publicznych będzie odbywać się poza kontrolą parlamentu. Nie określono także zasad kontroli jej działania, a szczególnie wydatków — dodaje Wojciech Malusi, prezes OIGD.
ZDK — czyli spółka akcyjna powstanie dzięki wniesieniu do niej majątku Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Koszt powstania firmy ma sięgnąć 200 mln zł. Przychody spółki będą pochodziły z wpływów z podatku akcyzowego od paliw silnikowych oraz opłaty winietowej płaconej przez użytkowników samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów i motocykli.
Szacuje się, że roczne wpływy z winiet sięgną 1,5 mld zł. Środki z winiet mają stanowić zabezpieczenie kredytów zaciąganych w bankach i międzynarodowych instytucjach finansowych. Powołania spółki w miejsce dyrekcji domagali się zresztą właśnie kredytodawcy, argumentując, że dzięki tej strukturze bardziej czytelne będzie dysponowanie funduszami autostradowymi, być może zostanie także przyspieszone podejmowanie decyzji.
ZDK będzie mógł także liczyć na gwarancje kredytowe Skarbu Państwa (w 2003 r. SP ma poręczyć 2,5 mld EUR kredytów).
Posłowie i lobby drogowe obawiają się także ewentualnej prywatyzacji ZDK. Kategorycznie sprzeciwiają się takim planom.
— Konieczne jest zagwarantowanie Skarbowi Państwa zachowanie 100 proc. akcji tej spółki. Należy też zabronić emisji akcji własnych i zbywania akcji SP — uważa Wojciech Malusi.
— Możliwość sprzedawania akcji ZDK prywatnym akcjonariuszom to jakiś absurd — wtóruje Bogusław Liberadzki.
Niejasne wydają się również zasady przyznawania koncesji na budową i eksploatację dróg. ZDK ma zawierać z oferentem warunkową umowę koncesyjną. Przepisy jednak zupełnie nie precyzują zasad tej umowy.
— Z projektu nie wynika czy umowa warunkowa staje się umową ostateczną z chwilą udzielenia koncesji. Ten tryb budzi ogromne wątpliwości ponieważ nie określono sytuacji w których minister może odmówić przyznania firmie koncesji — dodaje szef OIGD.
Do postępowania koncesyjnego nie będą stosowane przepisy o zamówieniach publicznych.
Projektowana ustawa nie reguluje też kwestii udostępniania pasa drogowego dla działalności komercyjnej jak np. reklama, handel, usługi.
Co ciekawe, ZDK nie będzie podlegać tzw. ustawie kominowej, ograniczającej wynagrodzenia kadry kierowniczej w spółkach skarbu państwa.
-—To szkodliwy precedens. Trudno zrozumieć, dlaczego ZDK będzie tak wyróżniony pośród innych spółek Skarbu Państwa. To nie ma żadnego uzasadnienia i nie powinno mieć miejsca — podkreśla Wojciech Malusi.