Rząd spycha cięcia do miast

Jacek Kowalczyk, TM
opublikowano: 2011-03-04 00:00

Miejscy włodarze są oburzeni — rząd chce cięć w samorządach, a sam nie zamierza oszczędzać.

Restrykcje wobec samorządów to jedyny pomysł ministra finansów na zbijanie deficytu

Miejscy włodarze są oburzeni — rząd chce cięć w samorządach, a sam nie zamierza oszczędzać.

Jacek Rostowski w wysłanym do Komisji Europejskiej liście tłumaczył, w jaki sposób Polska zamierza ograniczyć deficyt w finansach publicznych. List składał się przede wszystkim z dwóch części. W pierwszej minister wylicza już podjęte działania, m.in.: obniżenie składek do OFE, obcięcie zasiłków pogrzebowych, obcięcie Funduszu Pracy czy podwyżkę VAT. W drugiej części Jacek Rostowski wymienia działania, które dopiero przygotowuje. Tu lista jest krótka — jej jedynym znaczącym punktem jest nałożenie kagańca na deficytu w samorządach. Druga pozycja, docelowa reguła budżetowa, tylko teoretycznie jest nowa. To pomysł sprzed roku, ale rząd jeszcze się nią nie zajął, bo wejdzie w życie dopiero za kilka lat.

Chłopcy do bicia

Choć w liście do Komisji Europejskiej brakuje konkretnych liczb związanych z planami rządu wobec samorządów, lokalnym władzom są dobrze znane. Minister na dwustronnych spotkaniach forsuje pomysł nałożenia limitów na deficyt w samorządach: w 2012 r. ma wynieść maksymalnie 4 proc., dochodów, w 2013 r. — 3 proc., w 2014 r. — 2 proc., a od 2015 r. zatrzymać się na poziomie 1 proc. To drakońskie ograniczenia, bo dzisiaj większość dużych miast ma deficyty na poziomie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu proc.

"Prace nad nową regułą wydatkową dla sektora samorządowego są zaawansowane" — pisze Jacek Rostowski do Brukseli.

Samorządowcy są oburzeni. Już nie tylko tym, że rząd chce nałożyć na nich kaganiec, ale też tym, że przerzuca na nich całą odpowiedzialność za obniżanie deficytu.

— To jest skandal. Jedyny pomysł ministra finansów na cięcie deficytu to zmuszenie nas do takich działań. Tymczasem udział samorządów w przyroście długu jest znikomy — mówi Piotr Uszok, prezydent Katowic.

— Pracuję w samorządzie od 18 lat i nigdy nie sądziłem, że doczekam takiej sytuacji. Rząd traktuje nas jak jednostki pomocnicze, którym zleca przykre zadania — mówi Lesław Fijał, skarbnik Krakowa.

Według samorządów, zmuszanie ich do cięć wydatków, kiedy rząd nie ma żadnych tego typu planów wobec siebie, jest nieuczciwe.

— To jest bardzo niepokojące. Gdyby rząd wziął na siebie część oszczędności, limity dla samorządów pewnie nie musiałyby być tak restrykcyjne — mówi Stanisława Kozłowska, skarbnik Białegostoku.

Koniec rozwoju

Samorządowcy tłumaczą, że obcięcie deficytu oznacza dla nich automatyczne obcięcie inwestycji unijnych, bo deficyt w całości idzie na ich finansowanie.

— Musielibyśmy w przyszłym roku ściąć plan inwestycyjny o około 200 mln zł, co oznacza, że nie moglibyśmy nawet dokończyć już zaczętych inwestycji. Wrócilibyśmy do poziomów nakładów na inwestycje sprzed wstąpienia Polski do Unii — mówi Stanisława Kozłowska.

Miasta mogą próbować omijać limity, zakładając spółki celowe. O tym, że ten scenariusz stanie się popularny wśród samorządowców, jest przekonana Elżbieta Kamińska z Fitch Polska.

— Taka sytuacja będzie trwać aż banki powiedzą: stop — podkreśla ekspertka.

Innym kołem ratunkowym może być partnerstwo publiczno-prywatne. Tu jednak sytuację komplikuje grudniowe rozporządzenie ministra finansów, które — zdaniem niektórych ekspertów — każe wpisywać zobowiązania z tytułu PPP do samorządowego długu. Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, wystąpił do resortu finansów o wyjaśnienie tej sprawy.

Wczoraj Komisja Europejska podziękowała za list od Jacka Rostowskiego.

— Przeprowadzimy dokładną ocenę działania konsolidacyjnych, zanim podejmiemy decyzję o dalszych krokach w ramach procedury nadmiernego deficytu — powiedziała rzeczniczka Ollego Rehna, komisarza UE do sprawa gospodarczych i monetarnych.

Przykład z Wysp

Na Zachodzie rok 2011 r. przebiega pod hasłem programów oszczędnościowych. Najbardziej drastyczny jest rząd Wielkiej Brytanii, który planuje m.in.:

- podwyżkę VAT z 17,5 do 20 proc.,

- obcięcie o 7 mld GBP wydatków socjalnych,

- obcięcie o 6 mld GBP wydatków na administrację,

- obcięcie nakładów na policję o 4 proc.,

- zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 65. roku życia,

- zamrożenie pensji w sektorze publicznym.