Wojciech Jańczyk, wiceminister infrastruktury, zapewnia, że znajdą się pieniądze na budowę kolejnych odcinków autostrad. Chce też, aby został powołany niezależny fundusz drogowy, który będzie zarządzał środkami przeznaczonymi na ten cel.
- Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy to prawda, że rząd zamierza wydać na drogi ekspresowe i autostrady do 2005 r. 16,5 mld zł. To jest prawie o połowę mniej niż zakładano w strategii, która mówiła o 36 mld zł?
- Wojciech Jańczyk (wiceminister infrastruktury): Nie jestem w stanie podważyć słów dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nieporozumienie dotyczy jedynie tego, że kwota skorygowana w górę, czyli 37 mld zł, ma być przeznaczona nie tylko na inwestycje w budowę, ale także na utrzymanie istniejącej infrastruktury.
- Czy jest jednak możliwe, że wydamy tylko 16,5 mld zł i pominiemy nakłady na utrzymanie dróg?
- Absolutnie nie. Musimy przeprowadzić całościowy pogram. 10 mld EUR jest mimimum, które do końca 2005 r. musimy mieć, abyśmy mogli się posunąć w pracach budowlanych do przodu.
- Skąd rząd chce wziąć pieniądze na finansowanie tego programu? Od 1989 r. nie udaje się go zrealizować nawet prywatnym firmom.
- Dotychczasowe próby nie powiodły się, ponieważ poprzednie rządy wierzyły, że prywatni koncesjonariusze będą w stanie zwrócić sobie zainwestowany kapitał, pobierając myto na swoich odcinkach. Na razie jednak w Polsce został zidentyfikowany tylko jeden taki odcinek — Poznań-Konin.
- Po jakim czasie zwraca się taka inwestycja?
- Szacowano, że po 20-30 latach. Okazało się, iż może się tak stać zaledwie na jednym, dwóch odcinkach. Na innych potrzebne jest dofinansowanie. Rząd podjął decyzję, że wspomoże kapitał prywatny, weźmie część ryzyka na siebie. Proponujemy powołanie funduszu drogowego po to, aby pieniądze na wsparcie inwestycji i z winiet, były wydawane tam, gdzie są potrzebne.
- Ile z winiet może wpłynąć do 2005 r.?
- Chcielibyśmy, aby było to 5-6 mld zł i żeby ich odbiorcą był fundusz drogowy — jednostka finansowo niezależna od Skarbu Państwa. Tylko wówczas taki fundusz będzie miał możliwość pożyczenia pod przyszłe wpływy kolejnych 5-8 mld zł. Mogą to też być obligacje SP. Oczekujemy, że w ten sposób zostanie uzyskane około 13 mld zł.
- A co z pomocą unijną?
- Będzie to 7-8 mld zł. To Unia zaoferowała tę sumę, pod warunkiem, że będziemy mogli ją wykorzystać. Unia już dziś mówi, żebyśmy korzystali z funduszów ISPA. Naszym problemem jest nieskuteczna organizacja przetargów na pozyskanie tych środków.