Jeden z najsłynniejszych projektów ludowców, mający wyeliminować śmieciową żywność ze szkolnych sklepików, nie może przebić się w Sejmie. Rząd, choć ideę poparł, zalecił PSL kolejne zmiany.

— Rząd pozytywnie opiniuje poselski projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, z zastrzeżeniem, że konieczne jest jego dostosowanie do obowiązującego prawa, a zwłaszcza prawodawstwa Unii Europejskiej — głosi komunikat po posiedzeniu Rady Ministrów. Do projektu z jesieni 2012 r. PSL samo złożyło poprawkę latem 2013 r. Ta spotkała się z miażdżącą krytyką branży spożywczej. Producenci żywności zapewniają, że zdrowe odżywianie polskich dzieci też leży im na sercu, oczekują jednak przepisów, które nie będą dzielić żywności na lepszą i gorszą, ale przede wszystkim będą możliwe do wdrożenia.
— Pierwsza wersja przepisów była tak skonstruowana, że eliminowała ze sklepików nawet 90 proc. produktów żywnościowych. Po autopoprawce zapisy diametralnie się zmieniły, ale nadal są nie do zrealizowania w praktyce. Chodzi m.in. o to, że zgodność produktu z ustawą (pod względem kryteriów, które musi spełniać, by trafić do sklepiku) można określić wyłącznie na podstawie znajomości szczegółowej receptury. Wyeliminowana z obrotu ma być również żywność z jednym z dodatków, który jest dopuszczony do obrotu w UE. Wprowadzono też kryterium dyskryminujące żywność sprzeczne z unijnym prawem — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.
„Rząd zwraca uwagę, że ustawodawcy nie powołują się na konkretne badania o szkodliwym wpływie spożywania określonych rodzajów produktów na stan zdrowia, brakuje też wskazania, dlaczego takie, a nie inne parametry obecności określonych składników w danej żywności zdecydowały, że będzie ona podlegała projektowanym ograniczeniom.
Uzasadnienie do projektu ustawy powinno być uzupełnione w tym zakresie, bo — według rządu — będzie to miało istotne znaczenie dla merytorycznego potwierdzenia konieczności wprowadzenia przewidywanych zmian” — napisano w rządowym komunikacie.
Rada Ministrów zwraca też uwagę, że ograniczenie dostępudo pewnych produktów w sklepikach może nie przynieść oczekiwanych skutków, bo młodzi konsumenci będą mogli kupić śmieciowe jedzenie poza szkołą.
„Dlatego, zdaniem rządu, należy się zastanowić, czy cel wskazany przez posłów można osiągnąć innymi środkami, np. przez edukację i propagowanie zdrowego stylu życia oraz aktywności fizycznej” — głosi komunikat.
Spożywcy mają jeszcze inny pomysł. — W pełni popieramy edukację jako główne narzędzie zmiany nawyków żywieniowych. Rozsądnym rozwiązaniem kwestii sklepików może być też wspólne opracowanie listy produktów zalecanych do sprzedaży. Właśnie kończymy prace nad jej projektem — twierdzi Andrzej Gantner.
22-333-98-18