Zamiast 6 mld rząd planuje wydać na dopłaty do oprocentowania kredytów mieszkaniowych 3,7 mld zł.
Kończą się dobre czasy dla "Rodziny na swoim". Wkrótce do Sejmu trafi projekt zmian w rządowym programie dopłat do kredytów mieszkaniowych. Już wiosną, a najpóźniej od 1 lipca, budżet będzie pokrywał połowę odsetek od miesięcznej raty tylko wtedy, gdy kredytobiorca do 35. roku życia kupi nowe mieszkanie. To początek zmian w programie, który będzie wygaszany i przestanie działać z końcem 2012 r.
Od początku istnienia "Rodziny na swoim", czyli od 2007 r., do końca 2010 r. dofinansowanie do kredytu dostało 84 tys. kredytobiorców. Według założeń ustawy o dopłatach, budżet miał wydać na nie 6 mld zł w latach 2007-17. W pierwszej trzylatce na program przewidziano 2,6 mld zł i kolejne 3,3 mld zł w następnych dwóch latach. Wydatki będą mniejsze.
— Przyjęliśmy dwa scenariusze: w pierwszym koszt programu zamyka się w kwocie 3,3 mld zł, w drugim 3,7 mld zł — mówi Piotr Styczeń, wiceminister infrastruktury, ojciec programu.
Oszczędności będą większe, jeśli zmiany wejdą w życie wiosną tego roku. Gdyby program okrojono od 1 lipca, wydatki budżetu wyniosłyby 3,7 mld zł. Ministerstwo Infrastruktury przewiduje, że banki udzielą w 2011 r. 30-40 tys. kredytów z dopłatami. Rozrzut w szacunkach bierze się stąd, że nie wiadomo, kiedy zmiany wejdą w życie. W scenariuszu pierwszym, czyli gdyby program został okrojony od kwietnia, liczba kredytów może wynieść 30-35 tys., w drugim — do 40 tys.
— Wiele zależy też od koniunktury rynkowej. Popyt na dopłaty zależy nie tylko od warunków, na jakich są udzielane, ale również od rozwoju akcji kredytowej — mówi Piotr Styczeń.
Widać to po danych za ostatnie miesiące. W październiku 2010 r. dopłaty wzięło 4171 kredytobiorców. Miesiąc później 4,5 tys., a w grudniu — rekordowym w sprzedaży hipotek — aż 5622 W styczniu zainteresowanie "Rodziną na swoim" było najmniejsze w ostatnich miesiącach. Kredyt z dopłatą wzięło wówczas 3912 osób.