Rząd zmieni wyceny funduszy obligacji

opublikowano: 19-09-2018, 22:00

Resort finansów chce, by klienci funduszy dłużnych zobaczyli w ich wynikach rzeczywiste ryzyko. Efekt może być odwrotny od zmierzonego

W pierwszym kwartale 2019 r. Ministerstwo Finansów chce zmienić rozporządzenie w sprawie szczególnych zasad rachunkowości funduszy inwestycyjnych. Wartością godziwą instrumentów finansowych wpływającą na wycenę jednostek uczestnictwa ma być w pierwszej kolejności wartość rynkowa, wynikająca z „aktywnego rynku”. Resort Teresy Czerwińskiej nie ukrywa, że korekty są istotne głównie dla funduszy operujących na rynku długu.

Resort finansów, którym kieruje Teresa Czerwińska, szykuje zmiany,
które sprawią, że klienci funduszy obligacji będą mogli zapomnieć o stabilnym
wzroście wartości kupionych jednostek. Nawet jeśli fundusz będzie solidnie
zarabiał, to jego notowania będą bardziej zmienne.
Zobacz więcej

TO NIE LOKATA:

Resort finansów, którym kieruje Teresa Czerwińska, szykuje zmiany, które sprawią, że klienci funduszy obligacji będą mogli zapomnieć o stabilnym wzroście wartości kupionych jednostek. Nawet jeśli fundusz będzie solidnie zarabiał, to jego notowania będą bardziej zmienne. Fot. Bloomberg

„Wieloletnia praktyka lokalnego rynku wytworzyła system wyceny produktów dłużnych odbiegający od międzynarodowych standardów rachunkowości. Międzynarodowe standardy oparte są o wycenę rynkową bądź model oparty o obserwowalne bezpośrednio lub pośrednio dane rynkowe. Lokalna praktyka ewoluowała natomiast w kierunku dominacji efektywnej stopy procentowej, która nie uwzględnia żadnych parametrów ani ryzyk rynkowych bądź emitenta, jako podstawowego sposobu wyceny instrumentów dłużnych w sposób nadużywający wyjątku dopuszczonego w rozporządzeniu [w obecnej wersji — red.]” — czytamy w uzasadnieniu zmiany.

Ministerstwo Finansów zwraca uwagę, że zastosowanie metody efektywnej stopy procentowej wytwarza w klientach TFI nieprawdziwe postrzeganie funduszy dłużnych jako produktów o niskiej zmienności i tym samym wysokim bezpieczeństwie, utożsamianych z bezpieczną lokatą. W tej metodzie wartość obligacji to bowiem 100 proc. nominału powiększane codziennie o taką kwotę odsetek, jaka proporcjonalnie przypada na każdy dzień z podziału kuponu za aktualny okres odsetkowy. Dlatego ten sposób wyceny zwie się również liniowym.

W praktyce sprawia on, że obligacja może być przez TFI wyceniana na 100 proc. nominału aż do momentu bankructwa emitenta, nawet jeśli jego kłopoty są znane.

Ministerstwo chce, by metoda efektywnej stopy procentowej miała zastosowanie wyłącznie do instrumentów rynku pieniężnego o terminie zapadalności krótszym niż 92 dni. Tym samym obligacje o terminie zapadalności dłuższym niż trzy miesiące powinny być wyceniane według wartości rynkowej lub „z wykorzystaniem modelu opartego o parametry rynkowe”.

Całość poparta jest jeszcze koniecznością dostosowania polskiego prawa do unijnego rozporządzenia w sprawie funduszy rynku pieniężnego z 14 czerwca 2017 r.

W zaciszu gabinetów

Co proponowane zmiany oznaczają dla klientów funduszy?

— Na pewno efektem wprowadzenia zmian będzie większa zmienność wycen jednostek uczestnictwa — przyznaje Dariusz Lasek, członek zarządu Skarbiec TFI, od wielu lat zarządzający funduszami obligacji.

— Pomysł oparcia wyceny obligacji korporacyjnych o model wykorzystujący parametry rynkowe uważamy za dobry. W naszych funduszach od lat stosowana jest wycena rynkowa w największym możliwym zakresie — dodaje Wojciech Górny, dyrektor zespołu zarządzania papierami dłużnymi NN Investment Partners TFI.

Ten „największy możliwy zakres” to kwestia kluczowa.

— Proponuje się jako wartość godziwą przyjąć wycenę rynkową i jest to jak najbardziej słuszne, prorynkowe nastawienie, z którym TFI nie mają problemu, gdyż instrumenty notowane na rynku aktywnym są wyceniane po cenie rynkowej. Problemem są papiery nienotowane na rynku aktywnym — zwraca uwagę Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

Przypomina zarazem, że niemal całość obrotów obligacjami korporacyjnymi odbywa się na rynku międzybankowym.

— Żaden bank w Polsce nie udostępnia publicznie statystyk związanych z obrotem papierami poszczególnych emisji. Gdyby zatem Ministerstwo Finansów zmieniło ten fakt, to wycena papierów nienotowanych byłaby bliższa prawdzie. Inną opcją byłoby, podobnie jak to jest w krajach Europy Zachodniej, publikowanie tzw. benchmarków sektorowych dla poszczególnych terminów zapadalności papierów komercyjnych. W Polsce takie benchmarki nie są sporządzane i udostępniane, a szkoda, bo byłoby to rozwiązanie zbliżające nas do rozwiązań zdrowych i sensownych — dodaje Zbigniew Jakubowski.

Giełda nie daje realnej wyceny

Zdaniem przedstawicieli TFI, nawet traktowanie warszawskiej giełdy jako rynku aktywnego jest bardzo ułomne. Znacząca ilość emisji, nawet obligacji rządowych, jest czasami notowana po cenach znacząco różniących się od rynku, na którym operuje się wolumenami interesującymi TFI i banki. Zlecenia osób fizycznych o wartości zaledwie kilku tysięcy złotych powodują, że transakcje giełdowe zawierane są po cenach znacząco wyższych lub niższych od tych, jakie regularnie występuje na rynku międzybankowym.

— Istnieje ryzyko, że ze względu na możliwość praktycznie dowolnego kształtowania cen na absolutnie niepłynnym rynku zwiększy się ryzyko manipulacji instrumentem finansowym — przestrzega Zbigniew Jakubowski.

— Zgodnie z prawem wyceny rynkowej dostarcza aktywny rynek. W praktyce nawet obrót na notowanych obligacjach nie jest wystarczający, żeby móc traktować giełdę jako aktywny rynek. Wtedy TFI stosuje metodę efektywnej stopy procentowej — tłumaczy Wojciech Górny.

Tak samo jest w AgioFunds TFI. Kierujący nim Adam Dakowicz zwraca uwagę, że trudno przy tym stwierdzić, jaki obrót można jednoznacznie uznać za na tyle płynny, by oprzeć na nim wycenę. Zauważa też, że niektóre emisje obligacji korporacyjnych są na tyle małe, że w praktyce trafiają do jednego czy dwóch funduszy.

— Załóżmy, że fundusz ma w portfelu 80, a nawet 100 proc. danej emisji. Wtedy nie ma żadnego aktywnego rynku — przypomina Adam Dakowicz.

W tym samym tonie wypowiada się Dariusz Lasek.

— Sam problem wyceny po efektywnej stopie procentowej to w znacznej mierze problem nierozwiniętego rynku instrumentów finansowych w Polsce. Dlatego właśnie Ministerstwo Finansów wprowadziło wycenę efektywną stopą procentową w obowiązującym rozporządzeniu dotyczącym wyceny funduszy inwestycyjnych. Oczywiście najlepszym sposobem na wycenę jest wycena rynkowa, ale pojawia się problem, jak tego dokonać, gdy nie ma takiego rynku. Dodatkowo sam rynek obligacji musi mieć sensowny obrót, ponieważ transakcja na małej ilości sztuk niekoniecznie pokazuje godziwą wycenę — komentuje Dariusz Lasek.

Ministerstwo niemal na pewno osiągnie więc cel, jakim jest zwiększenie zmienności notowań, wskazujące, że fundusz dłużny to nie lokata bankowa. Niekoniecznie jednak osiągnie drugi cel, jaki stoi za zmianą — dostarczenie klientom TFI bardziej realnych wycen tego, w co zainwestowali.

— Zmiana sposobu wyceny będzie miała duży wpływ na rynek funduszy i niekoniecznie przyniesie spodziewany efekt, ponieważ pojawią się rozbieżności w wycenie funduszy, gdyż TFI będą stosować rożne modele — twierdzi Dariusz Lasek.

Trochę inaczej patrzy na to Adam Dakowicz.

— Przyjęcie dobrych praktyk w zakresie wyceny nie jest niczym złym. Jeśli ustali się jakąś sztywną regułę, to wszystkie TFI będą obowiązywały te same zasady. Ale nie jestem pewien, czy w wyniku proponowanych zmian naprawdę poprawi się to, o co chodzi inicjatorom projektu — zastanawia się Adam Dakowicz.

— Dobrze by było, aby projekt rozporządzenia był skonsultowany z szeroko rozumianym rynkiem. Inaczej możemy mieć sporą dozę chaosu, która nikomu nie służy, a najmniej klientom — podsumowuje Zbigniew Jakubowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Rząd zmieni wyceny funduszy obligacji