Belka twierdzi, że przedsiębiorcy „na razie się przyczaili”, redukują zatrudnienie, ale „nie na skalę masową”.
- Przy masowych zwolnieniach doszłoby do upadku konsumpcji. Ludzie konsumują, bo nie boją się utraty pracy. To trzyma gospodarkę – powiedział Belka.
Jego zdaniem, zagrożeniem dla polskiej gospodarki jest umacnianie się złotego. Pytany o ocenię polityki fiskalnej rządu odpowiedział, że dobrze iż minister finansów Jacek Rostowski „zachował spokój” na początku roku.
- Dobrze, że nowelizacja budżetu była jedna i może się okazać, że ona wystarczy (…) Ten rząd tak naprawdę zrobił dwie dobre rzeczy: załatwił emerytury pomostowe, których dotychczas nikt nie mógł załatwić, oraz nie uległ panice w czasie kryzysu – powiedział Belka.
Podkreślił jednocześnie, że jego zdziwienie wzbudził sposób, w jaki poinformowano o prognozowanym deficycie budżetowym w 2010 roku.
- 52 mld zł deficytu budżetu państwo powinno zostać odniesione do wielkości tegorocznych, wtedy nie zrobiłoby to tak wielkiego, złego wrażenia – powiedział były premier.
MD, Dziennik Gazeta Prawna