Rządowy pakiet nie jest spójny

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-10-28 00:00

Sejm wreszcie podjął ważny temat, samą sól mitycznej ofensywy legislacyjnej rządu — pakiet ustaw zdrowotnych. Jego nadrzędną ideą jest zmiana obiegu publicznych pieniędzy, których do systemu naprawdę wpływa niemało, lecz w znacznym stopniu są trwonione. Pierwsze czytanie ustaw przebiegło jak można się było spodziewać — projekty rządowe trafią do obróbki w komisji, ale jeden projekt firmowany przez Prawo i Sprawiedliwość zapewne do kosza.

Podobnie, jak niedawno wyszło to w burzliwej debacie na temat zapłodnienia in vitro — z projektów wychodzących z całkowicie przeciwstawnych pozycji nie da się stworzyć spójnej prawnie i logicznie hybrydy, coś musi odpaść. Nawet wiemy co — forsowana przez PiS sieć szpitali, zupełnie nie pasująca do forsowanej przez Platformę Obywatelską koncepcji przekształcenia (ale fakultatywnego) placówek w spółki prawa handlowego. Z kolei w opinii PiS komercjalizacja nieuchronnie prowadzi do prywatyzacji, czyli realnej likwidacji publicznego sektora zdrowotnego.

Wśród krytycznych głosów opozycji zasadne są opinie, że po tylu miesiącach przygotowań rządowemu pakietowi brakuje spójnej koncepcji. Stawiane są dwa kroki do przodu i jeden w tył. Przecież jeśli mówi się A i buduje system spółek prawa handlowego, to powinno powiedzieć się także B i pozwolić im normalnie zarabiać. A to zderza się z utrzymaniem limitowania zamawiania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Pacjentów może skutecznie uzdrowić tylko zdrowa konkurencja.