Rzemiosło nie sprosta konkurencji bez kapitału

Marta Nowicka, Arkadiusz Rojek
opublikowano: 2003-10-20 00:00

Unijna lokomotywa nabiera tempa. Małe firmy, aby wsiąść do tego pociągu, muszą pokonać problemy, na przykład — brak kapitału.

„Puls Biznesu”: Polska wstępuje za sześć miesięcy do Unii Europejskiej. Czy to jest dobra, czy zła wiadomość dla naszych rzemieślników?

Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego: Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony to dobra wiadomość. Rzemieślnicy skorzystają tak samo, jak wszyscy Polacy. Będą mogli swobodnie się przemieszczać, poszukać szerszego rynku. Dla eksportera ważne jest, aby nie pisać kwitów celnych, nie stać na terminalach, by wszelkie procedury nie kosztowały go tyle, ile obecnie. Nie bez znaczenia jest też możliwość swobodnego poruszania się po Europie.

Jednak oprócz korzyści są zagrożenia. Nie mamy dwustronnych wyważonych stosunków z partnerami. Oni przyjeżdżają i zakładają u nas przedsiębiorstwa, natomiast nasze szanse na to są niewielkie.

Polskie rzemiosło będzie podlegało przemianom, żeby sprostać konkurencji. A do tego nie jest przygotowane. Nie ma dopływu kapitału, 80 proc. małych przedsiębiorstw w naszym kraju pracuje bez kredytu. Możliwe, że dzieje się tak, ponieważ nie ma kapitału na rynku, procedury są niedostosowane czy wreszcie ceny kredytów są za wysokie w stosunku do możliwej do uzyskania rentowności

W efekcie jednak próbuje- my gonić świat tylko z własnym kapitałem, czego się zrobić nie da.

Czy rzemiosło musi szukać szerszego rynku? Są to przecież w większości firmy małe, bazujące na niszach?

Celem tej formy działalności gospodarczej jest być jak najlepszym „na ulicy”, „w dzielnicy”, „w mieście”, „w kraju”. Dopiero potem poszukuje się rynku zewnętrznego. Działalność małych firm jest z gruntu niszowa, związana z lokalizacją. Trzeba jednak wziąć pod uwagę specyficzną produkcję opartą na surowcach lokalnych i tradycji. Podam przykład: na terenie Przemyśla działa 30 zakładów z blisko stuletnią tradycją, które produkują fajki światowej marki. Działają na dużym rynku. W grę wchodzi zatem szukanie specjalizacji, wypracowywanie marki.

Jest bardzo wiele dziedzin, w których różnica wynagrodzeń Polaków i pracowników z krajów Unii powoduje, że mamy szansę zdobyć większy rynek zbytu.

Nie tylko nasze rzemiosło wejdzie do Unii, ale i małe firmy z Czech, Słowacji, krajów bałtyckich. Czy trzeba obawiać się tej konkurencji?

Nie, ponieważ poziom rozwoju małego biznesu w tych krajach jest niższy niż w Polsce. Struktura i nasycenie rzemiosła w naszym kraju jest na etapie gospodarki zachodnioniemieckiej.

Jakie działania podejmuje Związek Rzemiosła Polskiego w przededniu akcesji?

Od 10 lat jesteśmy członkiem Europejskiej Unii Rzemiosła, Małych i Średnich Przedsiębiorstw UEAPME. Poznaliśmy przepisy, warunki działania na rynkach europejskich. Jesteśmy w trakcie organizowania wystaw, promocji i wymiany w zakresie szkoleń i uzyskania certyfikatów. Ma to znaczenie w procesie zdobywania rynku przed integracją. Ponadto prowadzimy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości punkty doradcze, m.in. przygotowujące do uzyskania certyfikatów ISO i HACCP. Przedsiębiorcy, którzy chcą uzyskać takie certyfikaty, są przez naszą organizację prowadzeni od pierwszego szkolenia, poprzez cały proces dostosowania zakładu i uzyskanie certyfikatu po otrzymanie środków przeznaczonych przez państwo jako zwrot kosztów przygotowania zakładu.

UEAPME prowadzi badania w akademii w Awinionie, również w zakresie potrzeb naszego związku. Dotyczą one także prognozowania przyszłości małych i średnich firm i rzemiosła w Europie.

A jakie inicjatywy planuje ZRP na najbliższy rok?

Wdrażamy dwuletni program szkoleniowy, związany także z tworzeniem instytucji finansowych, które obok banków będą zasilały rozwój małych firm. Powstaną instytucje prawdopodobnie typu spółdzielczego. Podkreślam, musimy stworzyć alternatywne źródła kapitału i powrócić do promowanej zresztą przez Unię działalności samopomocowej. Idzie o tworzenie własnych źródeł finansowania na nieco innych zasadach, z rygorami łagodniejszymi, ale narzuconymi przez Unię.

Jest pan wiceprzewodniczącym Komisji Trójstronnej, reprezentantem przedsiębiorców. Jakie zadania wyznaczyłby Pan rządowi na najbliższy czas, a jakie do momentu akcesji?

W procesach gospodarczych kilka miesięcy to za mało. Jest natomiast pewna rzecz, którą rząd postanowił zrobić. Po raz pierwszy zastanowiono się nad oszczędnościami budżetowymi, wyznaczono pierwsze kierunki działań. Mam tylko jedno życzenie — żeby ktoś to spróbował zrealizować.

Czyli nie możemy się spodziewać widocznych efektów działań rządu w najbliższych miesiącach...

Nie należy oczekiwać szczególnych zmian. Jeśli jednak rząd nie zrobi nic, szybko zauważymy konsekwencje. Może dojść do sytuacji, w której dług wewnętrzny osiągnie granicę konstytucyjną. Tego sobie nie wyobrażam. Już obecny budżet nie jest budżetem odpowiedzialnym.