- Podkarpacie zawsze było regionem wysokiej kultury przemysłowej, do której zalicza się także płacenie podatków. To przejaw patriotyzmu — również lokalnego — bo budżety samorządu terytorialnego zasilane są odpisami z PIT i CIT. Dla Rzeszowa, stolicy regionu, to bardzo znacząca pozycja dochodowa.
- Lokalny biznes nie może liczyć na powodzenie bez dobrej współpracy z administracją rządową i samorządową. Jest ona przydatna zwłaszcza w pozyskiwaniu funduszy unijnych. Krajowi inwestorzy nierzadko mają jednak wrażenie, że bezzasadnie traktowani są gorzej od zagranicznych.
- Lokomotywą rozwojową Podkarpacia są specjalne strefy ekonomiczne — mielecka i tarnobrzeska. Ich atutem jest stosunkowo niski próg wejścia, 100 tys. EUR, dający szanse rozwoju także małym i średnim przedsiębiorcom. Ponad 65 proc. kapitału w strefach należy do inwestorów zagranicznych, ale polscy przedsiębiorcy są najliczniejsi, stanowią 75 proc.
- Algorytm lokalnego patriotyzmu ustala priorytety: najpierw pomaga się firmie czy człowiekowi z Podkarpacia, później Polakowi, dopiero w dalszej kolejności martwi się o UE, a na samym końcu o USA. Dlatego tak istotne znaczenie ma pochodzenie produktów. Jeszcze kilka lat temu się o tym nie mówiło, a wielu przedsiębiorców i konsumentów wręcz wstydziło się takiego podejścia.