Polska to za mało. Producent drobnego sprzętu AGD musi mocniej wyjść poza granice.
Zelmer z Rzeszowa, producent i dystrybutor odkurzaczy, mikrofalówek czy żelazek, jeszcze w tym roku uruchomi spółki zależne w Rumunii i na Ukrainie. Poza Polską grupa ma sieci sprzedaży w Rosji, Czechach i na Słowacji. Obecnie eksport stanowi 30 proc. sprzedaży, ale na tym się nie skończy.
— Polski rynek jest już w dużym stopniu nasycony, dlatego mocno będziemy działać w Europie Wschodniej, gdzie sprzedajemy produkty pod naszą marką. Najpóźniej za trzy lata eksport przekroczy 50 proc. — wyjaśnia Janusz Płocica, prezes Zelmera.
Poza tym zarząd grupy myśli o konsolidacji rynku AGD. I bierze pod uwagę nie tylko polskie firmy.
— Jesteśmy w trakcie rozmów z zagranicznym kontrahentem. Być może na koniec tego roku dojdzie do akwizycji — enigmatycznie mówi Janusz Płocica.
Według prognozy, na koniec tego roku przychody grupy sięgną 384 mln zł, a zysk netto 33,6 mln zł. W 2006 r. było to odpowiednio: 340 mln zł i 30,9 mln zł. Lepsze wyniki ma spółce zapewnić m.in. sprzedaż produktów nowej kategorii. W ubiegłym roku na rynku pojawiły się ekspresy do kawy z marką Zelmera. Na koniec tego roku zarząd zapowiada kolejną nowość (prawdopodobnie chodzi o suszarkę do włosów). Obecnie Zelmer swój udział w polskim rynku szacuje na 26 proc. Na koniec tego roku ma to być 30 proc., a cały rynek, który wycenia się na 1,14 mld zł, ma urosnąć o 10 proc.
Zarząd Zelmera zarekomenduje przeznaczenie 92 proc. zysku netto z 2006 r. na dywidendę dla akcjonariuszy. To oznacza, że na walor przypadnie 1,84 zł. Z entuzjazmem zareagowali na to inwestorzy giełdowi. Na zamknięciu wczorajszej sesji za jedną akcję płacono 52,90 zł, co oznacza wzrost o 5,8 proc.