Rzetelny budżet przestał istnieć

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-07-09 21:04

Pod ciśnieniem wyborczym Sejm działa akcyjnie, najpierw marszałek Elżbieta Witek zarządza wielotygodniowe przerwy, a później izba zbiera się co kilka dni.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Posiedzenie zakończone w piątek łączy z rozpoczynającym się już we wtorek wątek budżetowy. W minionym tygodniu rząd PiS przeforsował zmianę budżetu na rok bieżący, wraz z tzw. ustawą okołobudżetową. Nowelizacja była oczywistością już w momencie uchwalania budżetu 2023, wypada tylko wyrazić nadzieję, że skończy się na tej jednej. Losy nowelizacji w Sejmie były bardzo podobne jak ustawy głównej – opozycja automatycznie wnioskowała o odrzucenie w pierwszym czytaniu, potem zaś zgłaszała poprawki, w stu procentach odrzucone. Finalnie ustawa przeszła stosunkiem 235:187, przy 31 posłach wstrzymujących się oraz 7 nieobecnych. Niemal identyczny był wynik głosowania nad ustawą okołobudżetową. Ponieważ poprawek do rządowego projektu w sumie było tylko osiem, wszystkie zostały prawidłowo przegłosowane. To w Sejmie naprawdę wydarzenie, ponieważ przy uchwalaniu zasadniczego budżetu, gdy poprawek i wniosków zdarza się ponad 500, PiS głosuje dwoma blokami – kilkanaście własnych przyjmuje jednym wciśnięciem guzików, a za chwilę kilkaset bardzo różnych opozycyjnych analogicznie jednym ruchem wyrzuca. To gwałt na legislacyjnej procedurze, wypróbowany przez tzw. dobrą zmianę pierwszy raz w 2016 r. Ciekawe, że w późniejszych latach władcy nie wszystkie budżety tak potraktowali, niektóre przyjmowane były prawidłowo w trwającym kilka godzin maratonie głosowań. Trudno powiedzieć, od czego zależy taki dualizm. Niestety, budżet 2023 jest owocem pogwałcenia dobrej legislacji, dokonanego 15 grudnia 2022 r. stosunkiem głosów 232:219, bez posłów wstrzymujących się, przy 9 nieobecnych.

Najważniejszym punktem nowelizacji jest zwiększenie limitu deficytu z 68 do 92 mld zł. Niestety dla stanu oraz perspektyw finansów publicznych obie kwoty są fikcyjne. W bieżącym roku jeszcze bardziej rozkwita szkodliwe zjawisko, które skokowo nasilało się w dwóch poprzednich latach pod pretekstem działań antycovidowych. Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu rozpatrzone zostanie wykonanie budżetu 2022 oraz kwestia absolutorium dla Rady Ministrów. Wynik jest oczywistością, rząd PiS wygra w stosunku podobnym do przypomnianych wyników głosowań budżetowych. Jednak Najwyższa Izba Kontroli pierwszy raz w III RP nie sformułowała całościowego wniosku o wykonaniu, skapitulowała i bardzo uczciwie stwierdziła, że rzetelnie liczony budżet państwa – odpowiadający jego wzniosłej nazwie – już w Polsce nie istnieje. Gospodarka państwa prowadzona jest w coraz większej części poza uchwalonym budżetem i z pominięciem jego rygorów. W 2022 r. główne pozycje ustawy naturalnie zostały wykonane, ale przecież nie obejmowała ona wielu kosztownych operacji zwiększających państwowy dług.

Rząd rozwijał, rozwija i zamierza rozwijać – jeśli po wyborach się ostanie – kreatywną księgowość. Istotna część wydatków finansowana jest ze źródeł nie tylko poza ustawą, lecz nawet poza szerszym sektorem finansów publicznych. NIK wyliczyła dokładnie, że na koniec 2022 r. wystąpiła wynosząca aż… 302,6 mld zł różnica między długiem publicznym według metodologii UE a ustalanym według zasad krajowych. To wynik bardzo nieuczciwego pomijania w długu zobowiązań funduszy pozabudżetowych obsługiwanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz zadłużenia Polskiego Funduszu Rozwoju. Wartość pieniędzy, którymi fundusze dysponują, a także rozbudowywanie ich zadań skokowo rosną, co naprawdę czyni je alternatywnym budżetem, którego nikt nie kontroluje. Nadal rozwijane są także inne sposoby puszczania bokiem pieniędzy publicznych chytrą metodą przekazywania wielu podmiotom papierów skarbowych zamiast dotacji.

Emocje znacznie większe niż jakiś tam budżet, wzbudzają w Sejmie zawsze wnioski o wotum nieufności. Od ćwierć wieku żadnej opozycji nie udało się odwołać w tym trybie żadnego ministra – w miniony piątek poza zasięgiem wnioskodawców był Mariusz Błaszczak. Fot. KS / Łukasz Błasikiewicz