S 70, czyli stare, ale jare

Sroka Jarosław
opublikowano: 1999-03-11 00:00

S 70, czyli stare, ale jare

Szanuję uczucia tych, dla których istnieje tylko klasyczna linia Volvo. Zdecydowanie jednak wolę stylistykę, której zwiastunem jest model z serii 80. Przyjemność sprawia mi jednak jazda zarówno jednym, jak i drugim autem.

Trochę wyższych niż przeciętnych osobników może odstraszać dość ciasna zabudowa wnętrza, szczególnie fotela kierowcy. Narzekają, że nie ma wystarczająco dużo miejsca na nogi. Rzeczywiście w S 70 wielcy nie będą się czuli zbyt komfortowo. Powodem tej pozornej ciasnoty jest przywiązanie konstruktorów do zapewniania maksymalnego bezpieczeństwa. A upychanie dodatkowych wzmocnień, grubszej blachy, przestrzeni na poduszki boczne, strefy bezpiecznego zgniotu w przypadku zderzeń czołowych a nawet bocznych odbywa się kosztem miejsca. Może więc lepiej nie narzekać na niemożność zakładania nogi za nogę, a jeździć szybciej i pewniej w bezpiecznym wnętrzu. Wracając jednak do modelu S 70 właściwie nic nie można mu zarzucić. Zawieszenie pracuje wzorowo, nawet na torowiskach tramwajowych. Silniki są oszczędne i dynamiczne. Komfrot jazdy bardzo wysoki.

Julia Kafka

fot. ARC