Amerykańscy inwestorzy żyją wciąż niedawnym ogłoszeniem przez prezydenta USA pakietu podatkowego, przedłużającego niższe podatki dla bogatszych Amerykanów, wprowadzone w „epoce Busha”, ale przynoszącego także korzyści dla obywateli USA o średnich dochodach, a także tych, którzy mają problem ze znalezieniem pracy. Choć formalnej akceptacji propozycji Baracka Obamy jeszcze nie ma, rynek zachowuje się tak, jakby była. Oczekiwanie, że deficyt nie będzie spadał tak szybko jak dotychczas sądzono powoduje zwiększoną podaż obligacji choć część analityków przekonuje, że to wyraz oczekiwania na poprawę sytuacji gospodarczej. Rentowność benchmarkowych, 10-letnich obligacji skarbowych, doszła w środę do najwyższego poziomu od czerwca. Wyższe rentowności obligacji przełożyły się na umocnienie dolara, co z kolei spowodowało spadek notowań surowców.
Z 10 głównych segmentów S&P500 najmocniej, aż o 1,8 proc. wzrósł indeks spółek finansowych. Drożały mniejsze banki regionalne, m.in. Lincoln National, Fifth Third Bancorp czy Zions Bancorp, co według niektórych analityków może wynikać ze spodziewanej poprawy koniunktury gospodarczej w wyniku przyjęcia pakietu podatkowego Obamy. Nie brakowało także chętnych na akcje największych przedstawicieli branży. Trzy najmocniej drożejące w środę blue chipy ze średniej Dow Jones to Bank of America, JP Morgan i American Express. Mocniej niż rynek rosły jeszcze tylko spółki IT (0,9 proc.). Najsłabiej wypadły spółki materiałowe (-0,9 proc.), użyteczności publicznej (-0,5 proc.) z segmentu energii i konglomeraty przemysłowe (po -0,3 proc.). Wśród blue chipów najsłabiej wypadły McDonald’s, który rozczarował słabszym niż oczekiwano wynikiem listopadowej sprzedaży, Boeing i Wal-Mart.
MD