Sesja zaczęła się co prawda wzrostami indeksów, jednak szybko do głosu doszła strona podażowa spychając indeksy spółek reprezentujących tradycyjne gałęzie gospodarki w czerwone obszary. Chwilowej słabości poddał się też rynek spółek technologicznych, jednak szybko odreagował pociągając za sobą w górę pozostałe dwa indeksy. O ile S&P500 szybko dołączył do Nasdaq wychodząc zdecydowanie nad kreskę, to wskaźnik największych blue chipów Dow Jones IA miał problemy z utrzymaniem się na plusie..
Ostatecznie na zamknięciu sesji średnia przemysłowa DJ odnotowała symboliczną sięgającą 0,01 proc. stratę. Szerszy wskaźnik S&P500 rósł o 0,74 proc. proc. Natomiast technologiczny Nasdaq Composite wystrzelił w górę aż o 1,68 proc.
Gracze nadal dyskontowali i rozważali środowe dane o inflacji konsumenckiej, które okazały się wyższe niż zakładano. Kolejny raz dały atut jastrzębiom z Fed, uzasadniając opóźnianie rozpoczęcia cyklu łagodzenia warunków finansowania.
Dzisiaj poznaliśmy z kolei dane o inflacji producenckiej. Raport Departamentu Pracy pokazał, że ceny producentów w USA wzrosły w marcu umiarkowanie, gdyż zwyżka kosztów usług została złagodzona przez spadek cen towarów, co może pomóc uspokoić obawy o ponowne przyspieszenie inflacji.
Tymczasem dwaj czołowi przedstawiciele Fed, Susan Collins z bostońskiego oddziału Fed i John Williams z Nowego Jorku w czasie czwartkowych wystąpień wyraźnie opowiedzieli się za ostrożnością w łagodzeniu polityki monetarnej. Podobnie jak kilku wcześniejszych bankierów opowiedzieli się za opóźnieniem pierwszej obniżki i niższymi redukcjami stawek.
Motorem zwyżki ponownie były spółki technologiczne. Cena akcji Nvidi rosła o ponad 3 proc. Kilku innych członków tzw. grupy „Siedmiu Wspaniałych”, w tym Amazon i Alphabet, zyskiwały po około 1,7 proc. Ten drugi, spółka matka Google odnotowała najwyższą wartość w historii robiąc kolejny krok do przebicia pułapu 2 bln USD kapitalizacji. Na razie ta sztuka udała się trzem firmom Apple, Microsoft i Nvidia.
Wśród mocno drożejących walorów były też wyemitowane przez Broadcom i AMD.
Po przeciwnej stronie rynku znalazły się papiery banku Morgan Stanley. Taniały momentami o ponad 4,6 proc. Przecena była reakcją na publikacje w mediach, że federalne organy regulacyjne analizują, w jaki sposób dział zarządzania majątkiem banku sprawdza klientów wobec których istnieją podejrzenia związane z praniem pieniędzy.
W piątek rusza de facto pełną parą sezon raportów kwartalnych, który w gronie największych spółek otworzą tradycyjnie banki w tym JPMorgan, Wells Fargo i Citigroup.
