Sprott uważa, że 67 proc. wzrost wartości S&P500 od dołka w marcu tego roku jest wynikiem błędnej interpretacji danych makroekonomicznych przez inwestorów. Oczekiwana przez nich wyraźna poprawa koniunktury nie zmaterializuje się. Sprott przewiduje, że S&P500 spadnie poniżej 676,53 pkt., czyli 12-letniego minimum, zanotowanego 9 marca.
- Mamy do czynienia z rynkiem niedźwiedzia, który potrwa 15 lub 20 lat, z czego 9 jest już za nami – powiedział Sprott.
Jego zdaniem, Rezerwa Federalna sztucznie zaniżała stopy procentowe i rentowności obligacji kontynuując politykę kupowania papierów dłużnych. Planuje jednak zaniechanie takich działań z końcem marca, co spowoduje wzrost rentowności obligacji i stóp procentowych i hamowanie wzrostu gospodarczego. Jeśli Rezerwa Federalna przedłuży wspomniane działania przy kontynuacji przez rząd polityki rekordowego deficytu, inwestorzy stracą wiarę w amerykańską walutę, twierdzi Sprott.
- Jeśli ogłoszą dalsze ilościowe luzowanie polityki pieniężnej, bądźcie pewni, cena złota pójdzie o kolejne 50 USD tego dnia – powiedział.
Sprott stawia na inwestycje w złoto, jako zabezpieczenie przed inflacją, co najmniej od 2001 roku, kiedy kurs uncji kruszcu kosztował 300 USD.
Sprott Hedge Fund, będący częścią Sprott Asset Management, wzrósł o 496 proc. w okresie ostatnich dziewięciu lat. W tym samym czasie S&P500 stracił 32 proc.
MD, Bloomberg