W trzecim roku działalności eService, trzecia na rynku spółka rozliczająca transakcje kartami, wciąż przynosi straty właścicielowi — PKO BP. Bank zbadał już jej kondycję i niewykluczone, że wystawi na sprzedaż.
Pojawili się chętni na zakup od PKO BP trzeciego na rynku centrum rozliczeniowego — eService.
— Na razie nie zdecydowano się na sprzedaż spółki, mimo że chętnych nie brakuje — mówi Marek Paradowski, prezes eService.
Nie ujawnił jednak ich nazw.
PKO BP zainwestował już w spółkę ponad 56 mln zł. Jest też jej głównym kredytodawcą. Bank, który w tym roku przygotowuje się do prywatyzacji, dokonuje badania wartości aktywów. Niewykluczone, że część z nich zostanie wystawiona na sprzedaż. Jednak PKO BP nie ujawnia, w jakim celu przeprowadza badanie.
— Sądzę, że powodem przeprowadzenia kondycji finansowej spółki przez właściciela może być albo chęć jej sprzedaży, albo wycena opłacalności prowadzenia tego biznesu. Fakt, że niedawno żaden z udziałowców Polcardu, największego w Polsce centrum rozliczeniowego, nie walczył o przejęcie nad nim kontroli, może świadczyć o tym, że nie jest to bardzo opłacalny biznes — uważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.
Jego zdaniem, nasz rynek może być zbyt płytki, by mogło na nim współistnieć sześć centrów rozliczeniowych.
Za ubiegły rok działalności eService miał 16 mln zł straty. W tym roku — około 8 mln zł.
— Udaje nam się stopniowo wychodzić ze straty. Od początku działalności mamy dodatni wynik ze sprzedaży. Sądzimy, że pierwszy zysk netto z działalności bieżącej pojawi się w 2004 r. — mówi Marek Paradowski.
Firmy rozliczające transakcje kartami miałyby szanse na większe zyski, gdyby nie wojna cenowa między czterema centrami — Polcardem, CKC Pekao SA, CK BZ WBK i eService.
— Obecnie marża dla centrum wynosi 0,2-0,5 proc. wartości rozliczonej transakcji na kartę. Gdy rozpoczynaliśmy działalność w 1999 r., stawka wynosiła 1,5-1,7 proc. — przypomina prezes eService.
Spadek marży powoduje wolniejszy niż planowano rozwój i późniejszy zwrot z inwestycji.
Choć udział eService w rynku terminali nie przekracza 7,7 proc., to pod względem liczby rozliczonych transakcji na karty jest on prawie dwukrotnie wyższy i wynosi 13 proc.
— Zarządzamy siecią 9,3 tys. terminali (POS). W tym roku chcemy zwiększyć ich liczbę do 15 tys. — mówi Marek Paradowski.
Spółka zaczyna oferować możliwość dokonywania płatności za faktury. Przeprowadza testy w 500 terminalach. Chce też zaoferować możliwość doładowywania kart telefonicznych. Takie plany mają jednak wszystkie centra rozliczeniowe.