Są łagodniejsze limity, będą duże cięcia

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2011-04-05 00:00

Znów zmieniły się limity cen mieszkań w programie Rodzina na swoim. Rząd pracuje jednak nad zmianami, które ograniczą dostęp do dopłat.

Przed wyborami rząd nie zdobył się na zdecydowane zmiany w programie

Znów zmieniły się limity cen mieszkań w programie Rodzina na swoim. Rząd pracuje jednak nad zmianami, które ograniczą dostęp do dopłat.

Nieoficjalnie podaje się, że ograniczenia w programie mają wejść w życie z dniem 1 lipca 2011 r. lub dopiero po jesiennych wyborach. Bardziej prawdopodobny jest ten drugi termin, bo rząd, z obawy przed utratą poparcia społeczeństwa, woli nie wprowadzać niekorzystnych zmian.

— Jakakolwiek próba likwidacji świadczeń socjalnych przed wyborami byłaby wykorzystana przez opozycję — mówi Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse i ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego.

Wzrosty i spadki

Opcja późniejszego wprowadzenia ograniczeń zadowala mieszkańców wielu województw. Limity cenowe ogłosiło już 13 regionów. Jedynie wojewodowie: podkarpacki, lubuski i opolski nie podjęli wiążącej decyzji w tej sprawie. Średni limit cen metra kwadratowego kwalifikujący do rządowego programu wzrósł średnio o 2,2 proc. dla miast wojewódzkich, a dla pozostałych obszarów o 0,6 proc.

— Najbardziej imponująco wzrosła dostępność mieszkań w Warszawie. Dotychczas do rządowego dofinansowania kwalifikowało się 62 proc. mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym, od 1 kwietnia jest to już 74 proc. Spory wzrost dostępności nastąpił także w Katowicach, gdzie 9 mieszkań na 10 można kupić w ramach programu. Podobne, a nawet wyższe wyniki odnotowano w Łodzi, Bydgoszczy i Toruniu — wymienia Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości w Home Broker.

Na drugim biegunie znalazł się Białystok, gdzie dostępność spadła o 5 proc. Jednak w dalszym ciągu jest ona na wysokim poziomie i wynosi 70 proc. Najmniejszy wybór mają nabywcy w Krakowie (34 proc.) i Lublinie (20 proc.).

Po zmianach

Zmiany, nad którymi debatuje Sejm, obejmują wyłączenie z możliwości rządowego dofinansowania mieszkań z rynku wtórnego. To dobra wiadomość dla deweloperów, gdyż oznacza to, że wszyscy poszukujący lokum i planujący zaciągnąć uprzywilejowaną pożyczkę trafią do deweloperskich biur sprzedaży.

Niestety, nowelizacja zakłada także obniżenie limitów ceny mkw. (dla Warszawy do 7,1 tys. za mkw.). Wskaźnik, na podstawie którego ustala się limity cen w programie mają spaść z 1,4 do 1,1.

— Szacuje się, że nowy limit cen w programie Rodzina na swoim dla Warszawy będzie o ponad 2 tys. zł niższy. Oznacza to znaczne zmniejszenie się puli mieszkań, które będzie można sfinansować kredytem z dopłatą. Nie będzie to jednak dotyczyło wszystkich inwestycji. Przykładowo, mieszkania budowane w drugim etapie osiedla Alpha w warszawskim Ursusie kwalifikują do zaciągnięcia tej pożyczki nawet po obniżeniu limitu — komentuje Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w Red Real Estate Development.

Również Dom Development dostosowuje się do kryteriów zmodyfikowanego programu dopłat.

— Mimo obniżenia współ- czynnika w ofercie Dom Development znajdzie się ponad 1 tys. mieszkań, które będą spełniały nowe wymogi programu po nowelizacji ustawy. Są to osiedla, w których większość mieszkań będzie w najbardziej poszukiwanych metrażach do 55 mkw. — zapowiada Radosław Bieliński z firmy Dom Development.

Ze względu na nowe przepisy, udział w rynku mieszkań z segmentu popularnego prawdopodobnie w tym roku jeszcze wzrośnie. Na nowelizacji skorzystają deweloperzy tańszych mieszkań oddalonych od centrów miast.

— Klienci, których nie będzie stać na zakup lokalu w centrum miasta, będą zmuszeni do szukania mieszkań na ich peryferiach, ale także w niższym standardzie — przewiduje Ewelina Juroszek, dyrektor działu sprzedaży firmy Atal.

Zmiany planowane przez Sejm to szansa dla deweloperów, ale Radosław Bieliński studzi ich entuzjazm i przypomina, że program będzie trwał do końca 2012 roku. Pesymiści oceniają, że Rodzina na swoim zaniknie już pod koniec 2011 r.

okiem eksperta

Zmiany ustabilizują ceny

Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse i ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego

Program Rodzina na swoim okazał się w sporej części niewypałem. Wysokie wskaźniki przyjmowane przy obliczeniu maksymalnej ceny metra kwadratowego umożliwiającej skorzystanie z dofinansowania sprawiły, że podaż w miastach dostosowała się do najwyższego pułapu cenowego. Pogarszająca się sytuacja budżetu państwa wymogła ograniczenie warunków przyznawania dopłat. Uważam, że proponowane zmiany idą w dobrym kierunku, ale nie są kompletne. Obniżenie średniego wskaźnika przeliczeniowego rzeczywiście początkowo ograniczy dostępność mieszkań, ale później spowoduje dostosowanie cen do sytuacji nabywców, czyli ich spadek.