Akcje giełdy notowane na giełdzie? Dlaczego nie? A może inwestor strategiczny? Koncepcji jest wiele, ale najważniejsze, że dyskusji o prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie nie da się już zatrzymać. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, a do głosu nie dojdą ludzie, którzy w każdej prywatyzacji doszukują się zła, za rok GPW będzie już prywatna.
Polska przegrywa z sąsiadami na wielu polach, o czym świadczą choćby wybory inwestycyjne koncernów motoryzacyjnych. Jednak warszawski parkiet ma się bardzo dobrze na tle innych rynków środkowoeuropejskich, a ostatni rok tylko potwierdza perspektywy polskiego rynku. Główne indeksy biją historyczne rekordy, a obroty osiągają niespotykany dotychczas poziom. Do łask powrócił też rynek pierwotny — prywatyzacja PKO BP była jednym z największych wydarzeń w 13-letniej historii warszawskiej giełdy, nie tylko pod względem wartości oferty, ale i zainteresowania wśród inwestorów. A na rynek wciąż napływają nowe emisje i przyszły rok zapowiada się równie atrakcyjnie.
Mimo dobrych perspektyw, kapitalizacja polskiego rynku pozostaje daleko w tyle za największymi parkietami Unii Europejskiej. Wciąż jednak mamy szanse stać się niekwestionowanym liderem Europy Środkowej i Wschodniej. Stan, w jakim GPW obecnie się znajduje, miał być stanem przejściowym, a giełda z państwem w roli właściciela powinna była istnieć dwa, najwyżej trzy lata. Niestety, prowizorki są najtrwalsze.
Prowizorka wiąże ręce zarządowi GPW, prowizorka uniemożliwia rozwój polskiego rynku kapitałowego. Prowizorka coraz agresywniej odbiera temu rynkowi siły. W chwili, gdy potrzebne są strategiczne decyzje i zdecydowane kroki w celu zwiększenia znaczenia polskiego rynku, jedynym rozwiązaniem jest prywatyzacja. Wiesław Rozłucki przyznaje, że gdyby stał na czele sprywatyzowanej GPW, być może dzisiaj Warszawa uznawana byłaby za zaczątek środkowoeuropejskiego sojuszu giełd. Przegrana bitwa o giełdę litewską była ciosem w ambitny plan odegrania roli konsolidatora środkowoeuropejskich rynków i stworzenia przeciwwagi dla instytucji Unii Europejskiej. Nie wszystko jest jednak stracone. Padają konkretne daty, spekuluje się w kuluarach o trybie prywatyzacji. Pozostaje tylko trzymać kciuki. Wiara przenosi góry.
A jeśli schodzimy już na temat wiary, ta bardzo się przyda spółkom — nie tylko giełdowym — gdy wprowadzać będą u siebie nowe standardy rachunkowości. Dlaczego akurat wiara? Bo z wiedzą to różnie bywa. Dlatego też — bez względu jak bardzo górnolotnie to zabrzmi — obowiązkiem „Drogi po kapitał” jest wypełnienie luk w edukacji „sprawozdawczościowej”. Szczególną uwagę radzimy zwrócić na stronę 9 tego wydania „Drogi…”. Jest tam tabela. Ogromna. Jest to jednocześnie nieocenione narzędzie wyjaśniające krok po kroku różnice między obowiązkami narzuconymi przez ustawę o rachunkowości a międzynarodowymi standardami rachunkowości.