Sabena coraz bliżej bankructwa, na lotnisku chaos

WARBUD SPÓŁKA AKCYJNA
opublikowano: 2001-11-06 18:14

BRUKSELA (Reuters) - Belgijskie linie lotnicze Sabena znalazły się we wtorek na skraju bankuctwa. Znaczna część personelu firmy opuściła swoje miejsca pracy wywołując chaos na lotnisku w Brukseli.

Przedstawiciele rządu ostrzegli związki zawodowe, że Sabena może upaść już w środę, a pracę straci 12.000 osób.

"Dzisiaj wieczorem, podczas posiedzenie rady nadzorczej zgłoszony zostanie wniosek o likwidację linii" - powiedział przewodniczący związków, Denis Demeulemeester po spotkaniu z premierem Belgii, Guyem Vehofstadtem. Wniosek o upadłość ma zostać złożony w sądzie w środę.

Belgijskiego przewoźnika mogły jeszcze uchronić przed likwidacją słynące z tanich biletów linie lotnicze Virgin Express, należące do brytyjskiego przedsiębiorcy Richarda Bransona. Virgin Express miał przedstawić plan ratowania Sabeny, ale ostatecznie zdecydował, że jest on niewykonalny.

Zamiast tego linie Bransona zdecydowały się uruchomić dodatkowe cztery połączenia z Brukselą.

W swojej 43-letniej historii belgijskie linie tylko raz zdołały osiągnąć zysk. Rentowność Sabenie miał przywrócić jej inwestor - szwajcarski Swissair, ale ten również stoi na granicy bankructwa, a posiadane fundusze pozwolą mu na działalność tylko do marca 2002 roku.

We wtorek odradzano korzystanie z portu lotniczego Zaventem w Brukseli, gdzie setki pasażerów oczekiwały na samoloty, które nigdy się pojawiły. Ostatecznie Sabena zdecydowała się wstrzymać wszystkie loty.

"To co stało się z Sabeną jest niesmaczne" - powiedział jeden ze zdezorientowanych pasażerów.

Obecnie większość linii lotniczych w Europie i USA przeżywa poważne kłopoty finansowe, w których znalazły się w wyniku ataków na USA.

W środę skandynawski przewoźnik SAS zapowiedział, że zwolni 12 procent pracowników, a linie British Airways poinformowały, iż w ostatnim kwartale ich zysk operacyjny spadł o 73 procent.

Osoby przylatujące na lotnisko Zaventem miały we wtorek kłopoty z odbiorem swojego bagażu, ponieważ słysząc o zwolnieniach pracownicy obsługi naziemnej wstrzymali pracę.

"Zwracamy się do pasażerów Sabeny, aby nie przyjeżdżali na lotnisko, bo to nic nie da" - powiedział rzecznik operatora portu lotniczego pod Brukselą, Jan Van der Cruysse.

"To skandal. Nikt nie wie co się dzieje" - powiedział Trui Weerts, który od sześciu lat zajmował się odprawą pasażerów Sabeny.

W obawie, że rozwścieczeni pracownicy Sabeny zdecydują się zająć samoloty, policja wzmocniła ochronę na lotnisku.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))