Sąd: decyzje telenadzorcy są ważne

Joanna Barańska
opublikowano: 2007-06-20 00:00

Błędy przy powoływaniu prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie są aż tak duże, by powodowały nieważność jej decyzji.

Błędy przy powoływaniu prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie są aż tak duże, by powodowały nieważność jej decyzji.

Telekomunikacja Polska (TP) traci oręż w walce z Anną Streżyńską, szefem nadzoru telekomunikacyjnego. Telefoniczny gigant od roku twierdzi, że prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) została powołana niezgodnie z procedurą, więc jej postanowienia są nieważne. Miesiąc temu rację byłemu monopoliście przyznał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK). W nieprawomocnym wyroku uznał niewłaściwość powołania prezesa UKE. Dlatego TP wróciła do tego zarzutu na wczorajszej rozprawie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) w Warszawie.

Naruszenie za małe

WSA orzekł jednak, że błędy proceduralne w powołaniu nie powodują nieważności wydanych przez prezes UKE decyzji.

— Naruszenie procedury, którego zresztą UKE nie kryje, nie jest aż takie, by owocowało utratą mocy powołania prezes Streżyńskiej. Została ona powołana przez organ wyznaczony przez prawo telekomunikacyjne — mówiła sędzia Maria Jagielska.

Szefa UKE premier powinien powołać spośród kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Anna Streżyńska się wśród nich nie znalazła. Mimo to premier wręczył jej nominację.

Według TP, wczorajsze wyroki WSA obowiązują w jednostkowych sprawach.

— TP podnosiła zarzut nieprawidłowości przy powołaniu Anny Streżyńskiej na prezesa UKE w wielu sprawach. Niektóre z nich będą w najbliższym czasie rozpatrywane przez NSA i Sąd Apelacyjny. TP będzie ten zarzut nadal podtrzymywać — podkreśla Jacek Kalinowski, rzecznik grupy TP.

Skargi odrzucone

WSA oddalił wczoraj też dwie skargi TP na postanowienia prezes UKE, w których urząd wyjaśniał treść — też zresztą zaskarżonych — decyzji z ubiegłego roku. W jednej chodziło o obowiązek podania UKE informacji o konfiguracji urządzeń, druga dotyczyła usługi zakończania połączeń. UKE chce, by potentat sprzedawał im tę usługę hurtowo.

Zdaniem TP, decyzje nie precyzowały, jak należy rozumieć nałożone obowiązki. Nie wyjaśniły tego także zaskarżone postanowienia, w których UKE sprecyzował decyzje.

Teraz SOKiK

Skargi na decyzje będzie rozpatrywał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pełnomocnicy TP jednak przyznają, że te dwie decyzje nie miały wielkiego znaczenia dla spółki.

— Od pierwszej z nich minął rok, została zaskarżona i doprawdy nie wiem, jaki ma w tej chwili wpływ na działania TP — mówił na rozprawie przed WSA Arwid Mednis, jeden z radców prawnych TP.