Sąd Najwyższy znowu o opcjach

PAP, SW
opublikowano: 2013-10-01 00:00

Brak premii w umowach opcji walutowej nie powoduje, że taka umowa jest nieważna — powiedział Sąd Najwyższy.

Sprawa dotyczy skargi kasacyjnej banku, którego klient zażądał 450 tys. zł odszkodowania za nienależyte poinformowanie o ryzyku związanym z umową opcji walutowej. W 2008 r. bank kupił od tego klienta w umówionym terminie 400 tys. EUR po z góry ustalonym kursie, który — jak okazało się w dniu realizacji opcji — był dużo niższy niż kurs rynkowy. Z tego powodu klient zażądał odszkodowania. Wygrał w II instancji, ponieważ sąd uznał, że w gruncie rzeczy umowa opcji walutowej nie doszła do skutku — wprawdzie prowadzono negocjacje i podpisano umowę, ale w umowie nie określono premii, czyli opłaty za wykonanie umowy sprzedaży waluty. W negocjacjach przyjęto bowiem opcję bezkosztową, w której wysokość premii ustalono na zero. Sąd uznał to za wystarczający powód nieważności umowy opcji i z tego powodu orzekł, że klient nie musiał sprzedawać bankowi waluty po niekorzystnym kursie. Skargę kasacyjną od tego wyroku złożył bank, a Sąd Najwyższy uchylił orzeczenie apelacyjne i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy (sygn. I CSK 761/12). W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Dariusz Zawistowski podkreślił, że przy umowach nienazwanych najistotniejsza jest treść samej umowy. W tym wypadku treść została uzgodniona — strony umowy określiły, że premia wynosi zero.

— Wysokość premii jest ustalana przez strony i jest pochodną oceny ryzyka kontraktowego. Skoro więc strony ustaliły, że premia wynosi zero, to nie można twierdzić, że tych ustaleń nie było i umowa nie doszła do skutku — twierdził sędzia.

To kolejny w ostatnim czasie wyrok w sprawie umów opcji bezpremiowych, w których Sąd Najwyższy potwierdził ich ważność. Wcześniej, 19 września, orzekł, że wprawdzie umowa opcji bezpremiowej jest ważna, ale w wyniku jej zawarcia doszło do rażącej nierówności świadczeń, bo przyznawała ona większe prawa bankowi. Z tego powodu również uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Do SN coraz częściej trafiają skargi związane z umowami opcji, które w 2008 r. miały chronić przed ryzykiem kursowym, a dla wielu okazały się finansową pułapką. W tamtym czasie polska waluta była bardzo silna i wiele firm skusiło się na opcje walutowe. Część umów dotyczyła właśnie opcji tzw. bezkosztowych, inaczej bezpremiowych. Polegały one na tym, że klient banku w tym samym czasie kupował od niego i sprzedawał mu umówioną ilość waluty. Dzięki temu premie od obu transakcji wzajemnie się znosiły i klient banku nie ponosił dodatkowych kosztów związanych z zawarciem transakcji. Problem polegał na tym, że obie opcje — kupna i sprzedaży — były zawierane po innym kursie i nie były symetryczne. Z tego powodu wielu klientów straciło na opcjach, gdy w wyniku kryzysu na rynkach finansowych złoty zaczął się drastycznie osłabiać.