Zgodnie z zarządzeniem ministerstwa zdrowia, od piątku mieszkańcy mieli mieć zakaz opuszczania miejsca zamieszkania bez ważnego powodu. Zapowiedziano też wprowadzenie innych obostrzeń, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Szefowa rządu regionalnego, Isabel Diaz Ayuso, sprzeciwiła się nakazowi argumentując, że zniszczy on gospodarkę, a resort zdrowia nie ma prawa do narzucania ograniczeń w regionach. Sąd okręgowy w Madrycie przychylił się do tej interpretacji. Stwierdził, że była to „ingerencja władz publicznych w podstawowe prawa obywateli bez upoważnienia”.
Hiszpański rząd może odwołać się od tej decyzji sądu. „Podejmiemy decyzje prawne, które najlepiej chronią zdrowie. Jesteśmy przekonani, że Madryt zgodzi się z tym podejściem. Nie obchodzi nas nic poza zdrowiem obywateli” – stwierdził podczas posiedzenia parlamentarnej komisji minister zdrowia Salvador Illa.
Według Światowej Organizacji Zdrowia w regionie Madrytu odnotowano 741 przypadków koronawirusa na 100 000 osób w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Stolica Hiszpanii jest drugim najgęstszym ogniskiem epidemii w Europie po Andorze.