PAP: Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew spółki Echo-Investment przeciw stołecznym radnym Julii Piterze i Maciejowi Wnukowi, którzy zarzucili firmie nieuczciwe przejmowanie gruntów w stolicy. Spółka domagała się od radnych 500 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin za naruszenie dóbr osobistych.
Przyczyną procesu był artykuł Pitery w "Kurierze Stołecznym" z 1998 r. pt. "Wszystkim zapłaciliśmy dużo pieniędzy - czyli krótka historia gospodarki gruntami w Warszawie". Radna zarzuciła spółce Echo-Investment bezprawne przejmowanie atrakcyjnych działek w stolicy i podejrzane powiązania z administracją samorządową. Redaktorem naczelnym (lokalnej, dziś już nie istniejącej) gazety był Maciej Wnuk.
Na mocy tzw. ustawy Glapińskiego z 1991 r. spółdzielnie mieszkaniowe, które przyjmowały członków z tzw. zamrażarki, otrzymywały bezpłatnie grunty. Według Pitery, "przekręt odbywał się już na etapie uchwały Rady Gminy Centrum" (Rada przekazywała grunty spółdzielniom). Spółki otrzymywały bowiem tereny nie za przyjęcie osób z "zamrażarki", ale za obietnicę ich przyjęcia. Następnie oddawały swe grunty bezgotówkowo w wieczyste użytkowanie Echo-Investment w ramach spłaty zaciągniętego - według radnych nie do końca jasnego - długu. Spółka obiecywała przejęcie osób oczekujących na mieszkanie i preferencyjne ich traktowanie przy zakupie mieszkania. Ostatecznie nikogo nie przejęła, a niektórym proponowała tylko 10-proc. upusty, przy cenie sięgającej 1800 dolarów za metr kwadratowy.
Komentując wtorkowy wyrok sędzia Bożena Więch-Baranowska powiedziała, że roszczenia spółki nie zasługują na rozpatrzenie, bo powód nie wskazał ani naruszonych dóbr, ani sposobu, w jaki zostały one naruszone. Sąd uznał, że artykuł Pitery wprawdzie nie był bezstronny, ale był potrzebą chwili, został napisany dla dobra społecznego i zgodnie z zasadami współżycia społecznego.
"Ten wyrok jest dowodem, że nie jest tak, iż jeśli jest się firmą ze stosunkami na najwyższych szczeblach władzy, to można robić wszystko i bezkarnie, a ci, którzy tę bezkarność próbują wykazać, są ganieni" - powiedziała po wyjściu z sali sądowej Pitera.
Jak ocenił Maciej Wnuk, "ten wyrok ma także znaczenie dla wolności dziennikarskiej i prawa dziennikarzy do analizowania niejasnych spraw".
Sprawa Echo Investment przeciwko Piterze i Wnukowi toczyła się od początku 1998 r. W 2000 r. zapadł wyrok Sądu Okręgowego, mówiący, że fakty przedstawione przez Piterę są prawdziwe, i oddalający powództwo. Echo-Investment odwołała się do Sądu Apelacyjnego. Ten przyznał, że apelacja jest częściowo zasadna - bo Sąd Okręgowy nie ustalił stanu faktycznego całej sprawy i uchylił się od jej oceny - i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.