Sąd uznał za słuszną karę dla PTE za przekroczenie 10-proc. progu inwestycji w Tras Tychy i późniejszą sprzedaż akcji z dużą stratą.
Zdaniem Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE), Powszechne Towarzystwo Emerytalne (PTE) Skarbiec-Emerytura nie zachowało należytej staranności w inwestowaniu: przekroczyło dopuszczalne limity i sprzedając akcje giełdowej spółki Tras Tychy za jedną czwartą ceny nabycia, mogło zagrozić interesom członków funduszu emerytalnego (OFE).
Efekt fuzji
W sierpniu 2002 r. PTE Skarbiec i PTE BIG Banku połączyły się. Skarbiec najpierw zarządzał aktywami likwidowanego bankowego OFE, a potem włączył je do swoich. W efekcie OFE posiadał około 14 proc. akcji Trasu Tychy. Prawo zezwala najwyżej na 10 proc. akcji jednej emisji i PTE mają sześć miesięcy na dostosowanie inwestycji do tego limitu. Termin mógłby zostać przedłużony przez KNUiFE, ale towarzystwo musiałoby złożyć wniosek w ciągu miesiąca od przekroczenia dozwolonego progu. Skarbiec złożył go po ponad sześciu miesiącach, więc regulator go nie uwzględnił i w grudniu 2003 r. nałożył na PTE Skarbiec 75 tys. zł kary. Od tej decyzji PTE odwołało się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
Za późno, za tanio
— Przekroczenie limitu nie wynikało ze złej woli. Nie mogliśmy szybko pozbyć się nadmiarowych akcji, bo mogłoby to zachwiać ich ceną na rynku. Myśleliśmy, że uda nam się to zrobić w ciągu sześciu miesięcy, dlatego nie składaliśmy wcześniej wniosku — wyjaśniał na wczorajszej rozprawie Jarosław Dubiński, radca prawny PTE.
Mimo to kurs Trasu Tychy spadał i w efekcie PTE sprzedało akcje w grudniu 2003 r. po 7,50 zł za sztukę. Rok wcześniej kupowało je po 30 zł.
— To brak staranności i dbałości o interesy członków funduszu. Kara była adekwatna — mówił Tomasz Iwańczuk, radca prawny KNUiFE.
Sąd się z nim zgodził.
— PTE naruszyło limit i termin dostosowania inwestycji do prawa. Już to wystarczyłoby do nałożenia kary. W dodatku źle oceniło sytuację na rynku i nie przewidziało spadku ceny akcji. W przypadku towarzystw emerytalnych nie może być mowy o takich pomyłkach — uzasadniała werdykt sędzia Magdalena Bosakirska.
Wyrok jest nieprawomocny i może zostać zaskarżony.
— Sam wyrok przyjęlibyśmy z pokorą, ale uzasadnienie jest dziwne. Czy spadek ceny akcji giełdowej spółki ma być dowodem naszej niestaranności? — dziwi się Grzegorz Zatryb, wiceprezes Skarbca.