Sąd zdecyduje, czy kibice zobaczą żagiel Libeskinda

Mateusz Witczyński
opublikowano: 2010-06-22 00:00

W czwartek zapadnie sądowe rozstrzygnięcie w sprawie najsłynniejszego warszawskiego wieżowca przy ulicy Złotej 44.

Pojutrze rozstrzygną się losy jednej z największych inwestycji apartamentowych

W czwartek zapadnie sądowe rozstrzygnięcie w sprawie najsłynniejszego warszawskiego wieżowca przy ulicy Złotej 44.

— W siedzibie firmy Orco Property Group nie mówi się o niczym innym tylko o czwartkowej rozprawie — przyznaje Alicja Kościesza, dyrektor sprzedaży i marketingu Orco Property Group w Polsce.

O wizerunek i parking

Nic dziwnego, bo dla luksemburskiego dewelopera zbudowanie apartamentowej wieży według projektu słynnego Daniela Libeskinda to nie tylko prestiż. Inwestycja jest ważnym elementem przyjętego ostatnio przez paryski sąd gospodarczy planu naprawy zadłużonej firmy.

Aby jednak ukończyć zatrzymaną na siedemnastej kondygnacji budowę, potrzebne jest orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, ponieważ już po wydaniu pozwolenia na budowę i rozpoczęciu prac niższa instancja, po skardze mieszkańców sąsiednich bloków, uchyliła ten dokument.

Deweloperowi zależy na jak najszybszym rozstrzygnięciu z dwóch powodów. Udało mu się uzyskać finansowanie inwestycji, jednak bank (według nieoficjalnych informacji jest to Pekao SA) uzależnił zawarcie umowy kredytowej od okazania przez inwestora prawomocnego pozwolenia na budowę.

Sprawa ma też marketingowy wymiar, ponieważ jeśli Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnie sprawę na korzyść Orco, to gotowy z zewnątrz budynek zobaczą kibice podczas mistrzostw EURO 2012.

— Jeśli NSA nie odeśle sprawy do ponownego rozpatrzenia przez WSA, to setki tysięcy turystów odwiedzających Warszawę z okazji Euro 2012 będą mogły podziwiać zakończoną inwestycję przy Złotej — zaznacza Krzysztof Godleś, dyrektor rozwoju Orco Polska.

Firma planuje jak najszybciej ukończyć szkielet i fasadę budynku, a wnętrza zostawić na później.

W polskim oddziale Orco pracownicy są pewni swoich racji. Uważają, że skarżącym pozwolenie na budowę udało się wprowadzić sąd wojewódzki w błąd. Sąd przyjął ich argumentację, z której wynika, że inwestycja obejmuje więcej niż 300 miejsc parkingowych, których budowa wymaga sporządzenia raportu o wpływie na środowisko. Z tym jednak nie zgadza się deweloper.

— W projekcie jest 288 miejsc parkingowych, a te sporne znajdują się już poza terenem należącym do inwestora, na działce należącej do Miasta Stołecznego Warszawy — zwraca uwagę Alicja Kościesza.

Sporna zgoda

Sąd administracyjny miał też zastrzeżenia do tego, że wykonany w 2005 r. projekt prac geologicznych dotyczy nie projektu Orco, ale znajdującego się na tym miejscu wcześniej centrum handlowego City Center.

— Dokumentacja zatytułowana była "City Center", ale była to po prostu robocza nazwa inwestycji przy Złotej 44 — twierdzi Alicja Kościesza i dodaje, że badania wykonano przy założeniu projektowanej inwestycji o funkcji mieszkalnej i wysokości 190 m, co odpowiada projektowi Złota 44.

Ostatnim z zarzutów jest naruszenie prawa podczas wydawania zgody na odstępstwa od warunków technicznych. Wojewódzki Sąd Administracyjny uważa, że powinny być one wydane po otrzymaniu pozwolenia na budowę. Deweloper jest przekonany, że i ten zarzut uda mu się obalić.

— Gdyby przyjąć argumentację skarżących, to dostarczona przez nas dokumentacja wniosku o pozwolenie na budowę byłaby niekompletna — mówi Alicja Kościesza.

Dobitniej wypowiada się na ten temat dyrektor rozwoju w firmie.

— Już na pierwszy rzut oka widać, że orzeczenie Sądu Wojewódzkiego było kuriozalne. Jesteśmy przekonani, że NSA je unieważni. Ponieważ sprawa jest oczywista, sąd może to zrobić samodzielnie. Głęboko wierzymy, że sąd nie będzie przewlekał postępowania i ponownie angażował instancji wojewódzkiej — przekonuje Krzysztof Godleś.