Sądy nareszcie zaczęły nadrabiać zaległości

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2004-12-02 00:00

Sądy pracują lepiej, ubyło wielu spraw zaległych. Nadal jednak jest sporo do zrobienia, m.in. w zakresie egzekucji wyroków.

Polskie sądy są od dawna krytykowane za opieszałość. Jednak sytuacja się poprawia. W I półroczu 2004 sądy powszechne załatwiły o 252 tys. spraw więcej, niż do nich wpłynęło. Skróciło się także postępowanie. Przykładowo w sądach okręgowych, jako I instancji, trwało ono średnio 4,5 miesiąca, o 1,1 miesiąca mniej niż rok temu.

Idzie na dobre

Według Wojciecha Błaszczyka, wiceprezydenta Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, te dane wskazują, że wymiar sprawiedliwości zaczyna wychodzić z zapaści, niemniej to jeszcze nie przełom.

— Na prawdziwą poprawę przyjdzie poczekać kilka lat. Potrzebne są dobre przepisy, zwłaszcza proceduralne — mówi Wojciech Błaszczyk.

Podobnego zdania jest Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club.

— Dobrze, że sądy zaczynają wychodzić powoli na prostą, nie zmienia to jednak faktu, że nadal wiele pozostaje do zrobienia. Świadczy o tym choćby fakt, że wielu przedsiębiorców zamiast iść do sądu, woli sięgnąć po alternatywne metody rozstrzygania sporu, m.in. arbitraż. Dotyczy to zwłaszcza spraw, gdzie wchodzą w grę duże pieniądze — dodaje Marek Goliszewski.

Warto pamiętać, że przepisy dają stronom możliwość wyboru, pod pewnymi warunkami, poddania sporu pod roztrzygnięcie dowolnie ulokowanego sądu, co pozwala ominąć przeciążone placówki.

— W niektórych sądach nadal miesiącami czeka się na rozprawę. Skoro więc jedne radzą sobie z rozpoznawaniem spraw, a inne nie, to oznacza, że szansą jest poprawa ich organizacji czy też uregulowanie w przepisach mediacji gospodarczej. Ponadto są kraje, gdzie praca sędziów jest oceniana. Co stoi na przeszkodzie, by taki system funkcjonował w Polsce? — twierdzi Maciej Bobrowicz, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

Skarga na sąd

W tę stronę idzie wprowadzona od września skarga na przewlekłość sądów.

— Zanim wprowadzono to rozwiązanie, wskazywano, że będzie z niego korzystać bardzo dużo osób. Zwłaszcza gdy skarga zostanie uwzględniona, strona może domagać się odszkodowania do 10 tys. zł. Te jednak opinie nie potwierdziły się. W Sądzie Okręgowym w Warszawie wpływ takich skarg nie jest duży — mówi Wojciech Małek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie, jednego z największych w Polsce.

Skarga ma bardzo wielu zwolenników, ale są i głosy krytyczne — mimo pierwszych pozytywnych doświadczeń.

— Jeśli takie skargi zaczną lawinowo wpływać do sądów, skutkiem może być ponowne zwiększenie zaległości. Sędziowie zamiast zająć się bieżącymi sprawami, będą musieli rozpatrywać skargi — dodaje sędzia z Krakowa.

Warto pamiętać o kolejnych korzystnych zmianach. Od 5 lutego 2005 r. wszystkie sprawy gospodarcze wartości do 100 tys. zł będą rozpatrywać sądy rejonowe. Obecnie rozstrzygają one takie sprawy, gdy wartość przedmiotu sporu jest mniejsza niż 30 tys. zł. Sądów rejonowych jest więcej niż okręgowych.

Wyrok to nie wszystko

Problemem, który dotyczy sądownictwa, jest jednak egzekucja wyroków. Nawet jeśli strona wygra, to może się zdarzyć, że rozstrzygnięcie pozostanie długo na papierze.

— Przepisy regulujące egzekucję są złe. Potrzebna jest gruntowna zmiana. Obecnie egzekucja trwa zbyt długo, a jej koszty są niemałe — mówi Wojciech Błaszczyk.

I tu można jednak wskazać zmiany na lepsze. Jednym z przykładów jest istniejącą od 13 listopada możliwość zmniejszenia przez sąd wysokości opłaty za czynności komornicze (pisalismy o tym w „PB” 10 listopada). Opłata, jaką może pobrać komornik, z pewnymi ograniczeniami, wynosi 15 proc. wartości wyegzekwowanego świadczenia. Przedstawiciele Krajowej Rady Komorniczej zapowiadają jednak zaskarżenie nowego rozwiązania do Trybunału Konstytucyjnego.