Samochód zastępczy nadal nie dla każdego

MGA
opublikowano: 18-11-2011, 00:00

Ubezpieczycielom kamień spadł z serca. Dzięki decyzji Sądu Najwyższego w ich kieszeniach zostanie 1 mld zł rocznie.

Ostry spór między ubezpieczycielami a rzecznikiem ubezpieczonych o prawo do korzystania z samochodu zastępczego przez osoby indywidualne znalazł sądowy finał. Wczoraj Sąd Najwyższy w pełnym składzie zdecydował, że ubezpieczeni mogą dostać auto zastępcze na czas naprawy swojego samochodu, tylko jeśli będzie to „celowo i ekonomicznie uzasadnione”.

Jego stanowiskojest zbieżne z wytycznymi opracowanymi w ubiegłym roku przez Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU) i Komisję Nadzoru Finansowego. Idąca za nimi praktyka rynkowa była kością niezgody z rzecznikiem ubezpieczonych. Oficjalnie branża niechętnie komentuje orzeczenie Sądu Najwyższego.

— Dzisiejsza uchwała oznacza dla poszkodowanych komfort i nie powoduje niepotrzebnych kosztów. Jest to rozwiązanie korzystne i racjonalne ekonomicznie — ocenia Jerzy Grzegorz Prądzyński, prezes PIU. — Czekamy na pisemne uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego. Wtedy będziemy mogli się do niej odnieść. Niemniej jednak wydaje się, że w najważniejszej części potwierdza ono praktykę ubezpieczycieli — mówi Michał Witkowski z PZU. Nieoficjalnie ubezpieczyciele się cieszą.

— Decyzja jest po naszej myśli. Oznacza usankcjonowanie dotychczasowej praktyki i nie spowoduje wzrostu cen ubezpieczeń komunikacyjnych — mówi przedstawiciel dużego towarzystwa majątkowego. Z szacunków PIU wynika, że wprowadzenie szerokiej możliwości korzystania z samochodu zastępczego przez klientów indywidualnych kosztowałoby rynek 1 mld zł rocznie. Według niektórych ubezpieczycieli, to konserwatywne szacunki. Mówią nawet 3 mld zł rocznie.

— Taryfy komunikacyjne w Polsce należą obecnie do najniższych w Europie, więc jeśli okazałoby się, że każdy poszkodowany ma prawo do pojazduzastępczego, taka usługa musiałaby być wliczona w cenę OC. A to oznaczałoby podwyżki stawek — twierdzi Maciej Kuźmicz, rzecznik Ergo Hestii.

Tymczasem od ubiegłego roku ceny ubezpieczeń komunikacyjnych — w zależności od ich typu i szkodowości klienta — poszły w górę od kilku do nawet kilkudziesięciu procent. Dotychczas ubezpieczyciele zawsze przyznawali samochód zastępczy przedsiębiorcom. Natomiast pozostali klienci musieli udowodnić, że jest im potrzebny do zaspokajania niezbędnych potrzeb życiowych. Tymczasem do pracy można dojechać komunikacją miejską, niekoniecznie autem.

16,25

mln sztuk To liczba polis komunikacyjnego OC sprzedana klientom indywidualnym w 2010 r...

5,9

mln zł...wyniósł przypis składki z tego tytułu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Samochód zastępczy nadal nie dla każdego