Samoeliminacja z decyzyjności

20-06-2018, 22:00

Wartość decyzyjna Polski w UE zaczęła się staczać po równi pochyłej, czego nie zatrzymała wymiana premiera.

Ku pokrzepieniu serc po fatalnej porażce piłkarzy z Senegalem przypomnę, że wśród członków Unii Europejskiej znajdujemy się i tak w elitarnej dziesiątce, która gra na mundialu. Obywatelom pozostałych 18. państw, a wśród nich Włochom i Holendrom, pozostaje jedynie kibicowanie bez emocji. Po marnym starcie wkład Polski w dorobek mistrzostw może zakończyć się już na poziomie grupowym, ale przynajmniej do niedzieli wypada patriotycznie trzymać się nadziei.

Zobacz więcej

Śródziemnomorskie państwa frontowe chciałyby wdrożenia przez UE systemu odsyłania imigrantów. fot. REUTERS

Mimo traktatowej równości 28 państw, podobnie niewielka jest siła Polski w unijnych rozgrywkach politycznych. Nigdy nie była imponująca, co potwierdziła np. miałka merytorycznie, chociaż sprawna organizacyjnie prezydencja Rady UE w drugim półroczu 2011. Po rozpoczęciu się w 2015 r. tzw. dobrej zmiany, wartość decyzyjna Polski zaczęła się jednak staczać po równi pochyłej, czego nie zatrzymała wymiana premiera. Procedura dyscyplinarnego postawienia rządu PiS do kąta, w trybie art. 7 traktatu, systematycznie postępuje. W ostatnich dniach nastąpiły inne niepokojące wydarzenia, potwierdzające samoeliminację rządu z głównego nurtu decyzyjnego UE.

We wtorek rano kanclerz Angela Merkel krótko wymieniła w Berlinie opinie z premierem Mateuszem Morawieckim. Tegoż samego dnia po południu uzgodniła naprawdę przełomowy projekt z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem. To ilustracja realiów Trójkąta Weimarskiego, którego odtworzenie pozostaje mrzonką PiS. Przywódcy dwóch państw założycielskich wspólnot europejskich ogłosili, że chcą unijnej solidarności w odpowiedzi na kryzys imigracyjny oraz utworzenia odrębnego budżetu strefy euro. Prezydent Francji oczekuje jego wydzielenia już od 2021 r., co radykalnie przycięłoby wieloletnie ramy finansowe 2021-27. Premier Mateusz Morawiecki stara się zlekceważyć znaczenie hiobowej wieści, ale minister Teresa Czerwińska wielkiego zaniepokojenia wcale nie ukrywa.

W kwestii imigracyjnej zaś bardzo szybko odezwały się nożyce w Brukseli. 28-29 czerwca pod przewodem Donalda Tuska odbędzie się planowy szczyt Rady Europejskiej (RE), w którego agendzie znajduje się m.in. reforma prawa azylowego, czyli mechanizmu relokacji uchodźców. Niespodziewanie na niedzielę 24 czerwca kadłubowe posiedzenie prezydentów/premierów „zainteresowanych znalezieniem rozwiązań europejskich” zwołał Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej (KE). Zaprosił śródziemnomorskie państwa frontowe — Grecję, Hiszpanię, Francję, Włochy i Maltę — oraz będące głównym celem imigrantów Niemcy, a także sprawujące rotacyjną prezydencję Bułgarię (do 30 czerwca) i Austrię (od 1 lipca). Bynajmniej nie kryterium geograficzne wyklucza udział Polski i reszty Grupy Wyszehradzkiej. Zaskakująca inicjatywa szefa KE ma także specyficzny kontekst wewnątrzunijny. Organizując selektywną zbiórkę państw, Jean-Claude Juncker demonstracyjnie wchodzi do gospodarstwa Donalda Tuska, który zapowiadał ogłoszenie własnej propozycji w sprawie imigrantów. Notabene niedzielna zbiórka odbędzie się w gmachu Berlaymont, czyli siedzibie ponadnarodowej KE, a nie we wzniesionym po drugiej stronie ulicy dla państw członkowskich tzw. Jaju Europy, w którym za tydzień odbędzie się planowy szczyt RE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Samoeliminacja z decyzyjności