Większa część latających na trasach zagranicznych samolotów rosyjskich linii lotniczych "Aerofłot" będzie zaopatrywać się w paliwo nie w Rosji, a za granicą, z uwagi na rosnące ceny - napisała w czwartek internetowa "Gazeta.gtz.ru".
Samoloty będą tankować we Francji i Niemczech, gdzie tona paliwa lotniczego kosztuje o 60 dolarów taniej niż w Rosji. W ten sposób liniom lotniczym uda się rocznie zaoszczędzić 2 mln dolarów. W styczniu średnia europejska cena na paliwo lotnicze wynosiła 550 dolarów za tonę, a za granicą - średnio 490 dolarów.
Najwięksi europejscy przewoźnicy również wycofali się z zakupu w Rosji paliwa.
Według ekspertów - pisze Gazeta - najwięcej na utracie klientów straci firma dostawcza "Szeremietiewo", kupująca ropę od "Łukoilu", "Sibnieftu" i "Jukosu".
"W ubiegłym miesiącu mieliśmy straty, gdyż aby utrzymać klientów, kupowaliśmy u nafciarzy paliwo za wyższą cenę, niż je potem sprzedaliśmy. Mamy nadzieję, że w tym roku ceny spadną o 5-7 procent" - powiedział dziennikarzom dyrektor firmy, Władimir Spiridonow.
Uważa on, że na razie katastrofy nie będzie, lecz jeśli za "Aerofłotem" pójdą inni przewoźnicy, rosyjskie firmy naftowe nie obniżając cen, stracą poważną część rynku.
Producenci nie czują się winni, uważając, że na wysokie ceny największy wpływ mają liczni pośrednicy, którzy doprowadzili do tego, że w cena paliwa lotniczego w ubiegłym roku wzrosła w Rosji dwukrotnie.