Samorządowe inwestycje skurczyły się o 3 mld zł

  • Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 16-11-2012, 00:00

Już jest kiepsko, a będzie jeszcze gorzej. Tak dalej być nie musi — usłyszy premier od samorządowców.

Zapowiedzi samorządowców o wyhamowaniu inwestycji znalazły odzwierciedlenie w liczbach. To zła wiadomość dla firm żyjących z publicznych zleceń. Z danych resortu finansów wynika, że gminy, powiaty i województwa przykręciły kurek z pieniędzmi na inwestycje. Dynamika wydatków majątkowych wynosi już minus 15 proc. (po półroczu minus 5 proc.). To oznacza, że przez trzy kwartały samorządy wydały o 3,2 mld zł mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W przeciwieństwie do inwestycji rosną natomiast wydatki bieżące. Zwiększyły się o 4,9 proc., czyliaż o 4,8 mld zł. IV kwartał to zwykle okres największych wydatków inwestycyjnych, ale już wiadomo, że ubiegłorocznego poziomu — ponad 42 mld zł — na pewno nie uda się osiągnąć.

Kosztowna edukacja

Przedstawiciele sektora wielokrotnie narzekali, że ustawodawca nakłada na samorządy nowe zadania i nie daje wystarczającego finansowania. Ostrzegali, że w takiej sytuacji pod nóż pójdą inwestycje.

— W całym sektorze proporcje między wydatkami majątkowymi a bieżącymi stają się niekorzystne dla przedsięwzięć rozwojowych. W naszym przypadku ostatnie dwa lata upłynęły pod znakiem intensywnych inwestycji, ale w przyszłorocznym budżecie zakładamy ich zmniejszenie o 35-40 proc. Priorytetem będzie utrzymanie dotychczasowego poziomu zadłużenia — mówi Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej.

Według samorządowca, ogromne piętno na gminnych budżetach odcisnęły koszty edukacji, zaliczane do wydatków bieżących. Teoretycznie pieniądze na ten cel przekazuje skarb państwa, w praktyce subwencje są niewystarczające. W roku szkolnym 2011/12 Środa Wielkopolska dołożyła do edukacjiprawie 5,9 mln zł (przy budżecie wynoszącym ponad 90 mln zł). Samorządowcy nie czekali z założonymi rękami. Zarządzanie nad wiejskimi szkołami (które dzięki temu zostaną uratowane przed likwidacją) przejmie samorządowa spółka. W ten sposób uda się zbić koszty o 0,6-1,5 mln zł rocznie. Oszczędności będą efektem zmian warunków pracy nauczycieli. W szkołach prowadzonych przez spółkę nie będzie obowiązywać kosztowna Karta nauczyciela, ale zwykły kodeks pracy.

Spotkanie z premierem

Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich obserwuje, jakie kłopoty mają skarbnicy z dopięciem projektów budżetów na przyszły rok.

— W sektorze jest coraz więcej tzw. trudnych przypadków, czyli samorządów, które mają kłopoty z płynnością — potwierdza Dariusz Giza, wiceprezes firmy doradczej Inwest Consulting. Zdaniem Marka Wójcika, wiele powiatów będzie mieć kłopoty z uzyskaniem tzw. nadwyżki operacyjnej, która będzie decydować o możliwościach zadłużania się samorządów. A to zła wróżba — i dla firm, i dla mieszkańców.

— Skutki zaniechania inwestycji odczujemy za kilka lat. Będziemy jeździć gorszymi tramwajami, leczyć się w niewyremontowanych szpitalach, a dzieci będą chodzić do starych szkół. Niestety, lata 2013 i 2014 będą jeszcze trudniejsze — przewiduje Marek Wójcik. 20 listopada samorządowcy mają się spotkać z premierem Tuskiem. — Chcemy mówić o regulacjach, które pomogą nam przejść przez dwa kolejne lata.

Nie chodzi tylko o wdrożenie obywatelskiego projektu ustawy, który zakłada zwiększenie udziału samorządów w dochodach z PIT, ale o takie zmiany w prawie, dzięki którym zracjonalizujemy wydatki bieżące, m.in. zapisy Karty nauczyciela — podsumowuje Marek Wójcik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu