Państwo może zarobić ponad 40 mln zł —obiecują samorządowcy, którzy chcą wypłacić pieniądze… z konta strefy.
Za 43,6 mln zł samorządowcy chcą wykupić udziały skarbu państwa w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (WSSE). Zmiany proponuje Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy, popierany przez Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, czy Piotra Romana, prezydenta Bolesławca. Pieniądze dla skarbu samorządy chcą wypłacić z konta strefy. To ma być pilotażowy projekt, który przyniesie państwu nawet kilkaset milionów złotych, bo stref ekonomicznych jest 14. Propozycje trafią do prezydenta, premiera, wicepremiera, ministra finansów i ministra skarbu państwa.
Donkiszoteria
— Pomysły dolnośląskich samorządowców to przejaw ich ogromnej determinacji i może dzięki nim faktycznie dojdzie do zmian, ale to zajmie co najmniej rok. W spółce zarządzającej specjalną strefą skarb musi mieć co najmniej 51 proc. głosów na walnym. Zmiana tego wymaga nowelizacji ustawy o strefach. Na dodatek samorządowcy zaproponowali prawdopodobnie wycenę księgową, a skarb państwa na pewno wyceniłby spółkę wyżej — ocenia Piotr Wojaczek, prezes katowickiej specjalnej strefy.
— To nie jest możliwe we wszystkich strefach, chociażby dlatego, że nie wszystkie mają tyle pieniędzy na koncie. Zresztą pieniądze na koncie wałbrzyskiej strefy nie są własnością gmin, tylko spółki — komentuje prezes jednej ze specjalnych stref ekonomicznych.
Według Kiejstuta Żaguna z KPMG, pomysł dolnośląskich samorządowców jest bez szans na realizację.
— Strefa ekonomiczna to nie jest prywatne przedsięwzięcie, tylko obszar, gdzie inwestorzy korzystają ze zwolnienia podatkowego, a to domena Ministerstwa Finansów. Nie wyobrażam sobie, by MF chciało się pozbyć możliwości bieżącego kontrolowania tego, co się dzieje w specjalnych strefach — mówi Kiejstut Żagun.
Nie dać się
Sceptyczny jest też Paweł Tynel z Ernst Young.
— Minister gospodarki straciłby bieżącą kontrolę nad strefami. To byłoby niezgodne z pierwotnym założeniem zarządzania nimi, które miało polegać na współpracy rządu i samorządów — mówi ekspert Ernst Young.
Pomysł samorządowców to odpowiedź na zmiany kadrowe w WSSE. W czerwcu w strefie pojawiły się osoby związane z PSL. Samorządowcy ponad 30 gmin napisali do premiera i ministra gospodarki pismo, odbyło się też spotkanie z Waldemarem Pawlakiem. Po miesiącu miało dojść do kolejnego. Nie doszło.
— Dlaczego żaden z udziałowców nie zaskarżył uchwały powołującej nowy zarząd? Teraz jest już za późno — mówi prezes jednej ze stref.