Zaliczek nie chcą dawać tylko władze Małopolski i Podkarpacia
Już 14 województw idzie na rękę przedsiębiorcom i chce wypłacać im unijne dotacje przed zakończeniem inwestycji.
Metoda kija i marchewki zmobilizowała samorządy —zdecydowana większość z nich będzie wypłacać unijne dotacje na inwestycje dla firm w formie zaliczek. Ułatwiać życia przedsiębiorcom nie zamierzają już tylko zarządy dwóch województw: Podkarpacia i Małopolski.
Prawie komplet
Jeszcze w połowie kwietnia bieżącego roku zaledwie cztery województwa zamierzały wypłacać zaliczki: kujawsko-pomorskie, łódzkie, ma- zowieckie i opolskie. Dziś taką chęć deklaruje 14 województw.
— To bardzo dobra wiadomość dla przedsiębiorców. System zaliczek podnosi firmom płynność i w wielu przypadkach obniża koszty inwestycji — nie muszą korzystać z kredytu bankowego — mówi Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były wiceminister rozwoju regionalnego.
Województwa mają możliwość udzielania zaliczek na inwestycje dla firm od lutego, kiedy Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) wprowadziło przepisy do rozporządzenia o wydatkach przy funduszach unijnych. Do niedawna bardzo niechętnie korzystały jednak z tej furtki. System zaliczek oznacza dla urzędników znacznie większą liczbę dokumentów do rozpatrzenia. Na szczęście niechęć znika. Samorządy za opieszałość upominał resort rozwoju, palcem pokiwała nawet Komisja Europejska. Presję wywierały też organizacje biznesowe i media. Nie obyło się jednak bez marchewki.
— Na zmianę nastawienia zarządów województw wpłynął "system motywacyjny" stworzony w MRR. Resort zdecydował, że te samorządy, które wydadzą w tym roku najwięcej, dostaną do- datkowe pieniądze do puli funduszy unijnych. A zaliczki przyspieszają wydatkowanie — tłumaczy Jerzy Kwieciński.
Przecież działa
Dlaczego w dwóch południowych województwach urzędnicy nie chcą wprowadzać zaliczek? Marek Sowa, członek zarządu województwa małopolskiego, tłumaczy, że zaliczki przeszkadzałyby firmom, a nie pomagały. Mimo że to przedsiębiorcy decydowaliby, czy chcą z nich skorzystać.
— System zaliczkowy nakłada na firmy wiele dodatkowych obciążeń, m.in. konieczność wniesienia drogich zabezpieczeń czy rozliczenia zaliczki (a więc zwrotu niewykorzystanych pieniędzy) do końca roku, co może się wiązać z koniecznością zaangażowania większości pracowników do tego zadania. Ponadto firmy musiałyby zmagać się z dodatkowymi dokumentami — wyjaśnia Marek Sowa.
Wiceszef województwa małopolskiego przekonuje też, że w jego województwie nie ma potrzeby usprawniania procesu ubiegania się o unijne dotacje.
— System działa sprawnie i gwarantuje bieżącą obsługę firm. Dlatego nie widzimy powodów, aby go na obecnym etapie zmieniać — mówi Marek Sowa.
Dodaje jednak, że jeśli w innych województwach zaliczki się sprawdzą i nie będą opóźniać rozliczania inwestycji, zarząd Małopolski wprowadzi taką formę finansowania u siebie. Podkarpacie również nie mówi jeszcze ostatniego słowa.
— Zarząd województwa nie podjął jeszcze decyzji w sprawie zaliczek dla firm. Stanie się to przed ogłoszeniem naboru wniosków, przewidzianym na koniec czerwca 2009 r. — twierdzi Zygmunt Cholewiński, marszałek województwa podkarpackiego.
Na szczęście nie wszyscy samorządowcy uznali, że dla firm będzie lepiej, jeśli nie będą miały wyboru między zaliczką a refundacją.
— Dzięki zaliczkom przedsiębiorcy mogą uniknąć potrzeby zaciągania kredytów czy pożyczek bankowych na rozpoczęcie inwestycji. Taka forma finansowania pozwala też przyspieszyć wykorzystywanie unijnych funduszy, które zostały przyznane naszemu województwu —przekonuje Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego, które jako jedno z pierwszych uruchomiło system zaliczek dla firm na inwestycje.
Okiem PRZEDSIĘBIORCY
Dariusz Tabaka, dyrektor Loży Małopolskiej Business Centre Club
Kapitał ma kluczowe znaczenie dla sprawnego działania firm, a dostęp do niego jest dzisiaj utrudniony. Wiele przedsiębiorstw odczuwa niedobór gotówki, a banki zaostrzyły wymagania i ograniczają im dostęp do linii kredytowych. Dotacje unijne mogłyby być istotnym elementem walki z tymi problemami — zaliczki w dużej części mogłyby zastąpić wysychające źródła kapitału. Dlatego każde działania władz regionalnych, przez które do firm wolniej płyną pieniądze z Unii, są dla nas trudne do zaakceptowania. Zwłaszcza że wymagania biurokratyczne związane z procesem zdobywania dotacji są bardzo uciążliwe. Firmy czekają na każdy krok ułatwiający im życie.