Samorządy na równi pochyłej

PAP
opublikowano: 21-10-2014, 20:14

Samorządy są na finansowej równi pochyłej; aby zapewnić im funkcjonowanie po wyczerpaniu ostatniej dużej puli środków unijnych potrzebne są strukturalne zmiany - ocenili we wtorek w Warszawie uczestnicy konferencji "Jak poprawić funkcjonowanie samorządu".

Konferencja odbyła się w ramach Programu II Obywatelskiego Kongresu Samorządowego.

Burmistrz Stalowej Woli Andrzej Szlęzak ocenił, że system finansowania samorządów wyczerpał swoje możliwości. Zwrócił uwagę, że po zakończeniu obecnej perspektywy unijnej dla Polski samorządy zostaną z dużymi długami i problemami demograficznymi. "Jeśli nie będzie radykalnej, systemowej zmiany całego sposobu finansowania samorządów, ich rola sprowadzi się do tego, że z trudem będą podejmowały jedynie pewne funkcje socjalne" - podkreślił.

Zdaniem Szlęzaka samorządy powinny być zarządzane tak jak firmy. Tymczasem - jak zaznaczył - w obecnym modelu samorząd ma być szkołą demokracji. Jak mówił, powoływane są rady podwórkowe, osiedli, a budżety obywatelskie nadszarpują i tak niewielkie budżety. "Po diabła w Stalowej Woli 23 radnych, z których większość w czasie kadencji nie przeczytała ustawy o samorządzie" - pytał. Ocenił, że do sprawnego zarządzania wystarczyłoby siedmiu radnych.

Z burmistrzem Stalowej Woli polemizowała Agata Dąmbska z Forum Od-nowa. "Nie jest tak, że jest zasadnicza dychotomia między zarządzaniem partycypacyjnym a zarządzaniem dobrym" - mówiła. Pan ujął to, jakby demokratyzacja zarządzania była z definicji czymś negatywnym - zwróciła się do Szlęzaka. Zaznaczyła, że w Polsce nie ma tzw. zarządzania przez efekty. "Nie ma ewaluacji tego, co robią samorządy, partie. Ale nie będzie zarządzania przez efekty bez silnego wsparcia i nacisków mieszkańców" - podkreśliła.

Dąmbska zgodziła się natomiast, że mandaty radnych są zbyt liczne. "Natomiast byłabym za tym, by włączać radnych w bieżące zarządzanie i odpowiedzialność za to, co czynią" - dodała.

Zdaniem Dąmbskiej są rezerwy, z których samorządy mogą być dofinansowane. Zaproponowała, aby w przypadku PIT 18 proc. podatek (pierwszy próg podatkowy) w całości szedł do samorządu, 32 proc. podatek (drugi próg podatkowy) do budżetu państwa. Z kolei 19-proc. podatek CIT miałby być rozdzielany proporcjonalnie. "System opierający się na redystrybucji majątkowej, w sytuacji kiedy mamy (...) samorząd zdecentralizowany, nie jest się w stanie utrzymać" - podkreśliła.

Ekspertka zaproponowała także włączenie rolników do powszechnego systemu podatkowego oraz szukanie rezerw w samodzielności organizatorskiej samorządów. "W tej chwili przeciętna jednostka samorządu terytorialnego jest skrępowana całkowicie absurdalnymi regulacjami ministerialnymi, np. każącymi tworzyć jednostki organizacyjne. Są gminy mające po 2,5-3 tys. mieszkańców i każda z nich musi utworzyć osobny ośrodek pomocy społecznej. Nie mogą tego zrobić razem" - podkreśliła.

Współtwórca dwóch reform samorządowych Jerzy Stępień oceniając w rozmowie z PAP 25 lat samorządu powiedział, że poważnym błędem jest nieświadomość społeczna, w tym niektórych samorządowców, czym jest samorząd. "Czują się jak biznesmeni, którzy zarządzają mieniem. Nie rozumieją, ze samorząd jest władzą publiczną, która została powierzona obywatelom mieszkającym w tej miejscowości. Jest cała masa polityk publicznych, które samorząd musi realizować. Gmina nie jest wyłącznie od tego, by zarabiać pieniądze. Jest od tego, by rozsądnie gospodarować pieniędzmi i jednocześnie kreować je i wydawać" - dodał.

Zdaniem Stępnia samorząd ma za słabą reprezentację wobec rządu. Krytycznie ocenił marginalizację rad. Zwrócił także uwagę, że wójtowie, burmistrze i prezydenci miast są jednocześnie organami politycznymi i zarządzającymi. "Złamany jest podstawowy standard demokratyczny i rada w zasadzie nie ma żadnej kontroli nad organem wykonawczym" - podkreślił. Niekorzystny jest także - zdaniem Stępnia - model odwoływania się od decyzji wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Zaznaczył, że trzy instytucje: samorządowe kolegium odwoławcze, sąd administracyjny i Naczelny Sąd Administracyjny kontrolują samorząd głównie z punktu widzenia zgodności z prawem. "Nikt się nie zajmuje sprawami merytorycznymi. To bardzo poważny błąd" - dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane