Przykład kujawsko-pomorskiego działa zaraźliwie. Kolejne samorządy chcą wpuścić na tory prywatnych przewoźników.
Już kilka samorządów zamierza pójść w ślady województwa kujawsko-pomorskiego, jednak nieco inną ścieżką. Przede wszystkim chcą, żeby przewoźnik, który przystąpi do przetargu, miał własny tabor. W kujawsko-pomorskim konsorcjum PCC Rail-Arriva dostało od urzędu marszałkowskiego kilkanaście szynobusów. Nie wszystkie województwa są tak zasobne. Poza tym, jak wyjaśnia Jakub Majewski z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, jest to rozwiązanie korzystniejsze niż wybrane przez Toruń.
— Zamiast kupować i utrzymywać własne pojazdy, samorząd po prostu zamawia usługę, co przyniesie mu znacznie większe oszczędności — mówi Jakub Majewski.
Opolskie chciałoby wystawić pod młotek linię Nysa — Brzeg, która została zlikwidowana, ponieważ PKP PR uznały, że nie opłaca się nią jeździć. Samorząd chce sprawdzić, czy pojechałby tędy prywatny przewoźnik. Przetarg jeszcze nie jest przesądzony, bo zgodę musi dać sejmik i zarząd województwa, ale założenia są takie, że zostanie on ogłoszony pod koniec roku. Przewoźnik wjechałby na linię dopiero we wrześniu 2008 r. Tych kilka miesięcy dostałby na skompletowanie taboru.
Na Pomorzu czas na przygotowanie floty pojazdów ma być jeszcze dłuższy. Gdańsk planuje rozpisanie przetargu na początku przyszłego roku. Pociągi zaczęłyby kursować dopiero według rozkładu, który wejdzie w życie w grudniu 2009 r.
— Niewykluczone, że stanie się to wcześniej. Nie ukrywam, że prowadzimy obecnie rozmowy z innymi przewoźnikami niż PKP PR — mówi Mieczysław Struk, wicemarszałek Pomorza.
Śląsk, który jako jeden z pierwszych zaczął wystawiać pod młotek połączenie kolejowe w regionie, po dwóch niepowodzeniach na razie rezygnuje z przetargów. W przyszłym roku wygasa wieloletnia umowa, jaką województwo podpisało z PKP PR i teraz urząd marszałkowski przymierza się do kolejnego kontraktu — na 5 lat. Dostanie go państwowy przewoźnik. Samorząd chce jednak zostawić otwartą furtkę dla konkurencji.
— W umowie będzie klauzula, że pewna pula połączeń może zostać wystawiona na przetarg — mówi Jacek Sztumpf z urzędu marszałkowskiego w Katowicach.