Czy stres biznesmena różni się od tego, który dotyka inne profesje? Tak. Bo właściwie przez 24 godziny na dobę nie ma przed nim ucieczki.
Małgosia, była żona Witka (branża chemiczna), zadzwoniła z Calgary tuż przed gwiazdką. Chłopcy nie podeszli do telefonu — byli na nartach. Rozmowa się nie kleiła. Nie, nie musiała uciekać przed nim aż do Kanady. Ale chciała po prostu zmienić życie. Tam ma rodzinę i przyjaciół. Tu, w Polsce, w zasadzie wszyscy koledzy i przyjaciele to znajomi Witka. Zresztą i oni — widząc, co się dzieje — zaczęli go unikać. Nie chcieli być obiektem jego napaści, wybuchów furii, paranoicznych oskarżeń.
Witkowi żal chłopców. Nie wiadomo, kiedy ich znowu zobaczy. A tak dobrze szło... Był dumny z synów, chwalił się żoną, robił pieniądze, budował domy, sadził drzewa...
Stres biznesmena nie różni się zbytnio od stresów, które odczuwają wykonujący inne zawody — tak twierdzą psychologowie i lekarze. Problem, że biznesmen żyje w niemal permanentnym stresie. A im większym kapitałem obraca (czyli ryzykuje), większe sukcesy odnosi i jest bardziej znany w różnych kręgach, tym większa presja, tym bardziej musi się pilnować, uważać na gesty i słowa. Do tego trzeba by dołożyć kompleks „czystych rąk” — całodobowe ocenianie jego uczciwości, transparentności biznesu itd. No i groźba napaści, rabunku...
Biznesmen, w przeciwieństwie do sprzedawcy czy księgowego, wykonuje zawód w trybie 12/7/24 (pracuje 12 miesięcy w roku/7 dni w tygodniu/24 godziny na dobę). Ale przeżywa stresy i sprzedawcy, i księgowego. I nie tylko... Problem zaczyna się, kiedy stresów jest zbyt dużo, są zbyt długie i nie sposób ich rozładować.
Na pytanie — dlaczego biznesmeni częściej niż inne grupy zawodowe uprawiają sporty ekstremalne, psycholog odpowie: bo potrzebują rozładować napięcie. Socjolog podsumuje: bo są uprzywilejowani, należą do grupy, którą na to stać. Sporty ekstremalne to najpierw wyładowanie, a z czasem — nałóg.
Witek pierwszy raz uderzył żonę w 1999 roku — w czasie awantury, którą zrobiła po jego kolejnym zniknięciu na wiele dni. On tego nie pamięta, ona twierdzi, że nigdy nie zapomni. Nie mogła zrozumieć, że jest zajęty. Nie miał czasu, a ona wiecznie zgłaszała jakieś pretensje. Zawracała mu głowę duperelami, zaczęła zawadzać, chłopcy też... Coraz częściej się wkurzał. Przestał się tłumaczyć. Pił codziennie. Co dziwne: nie popadł w alkoholizm — to tylko takie znieczulenie. Teraz już go nie potrzebuje. Teraz wszystko widzi inaczej...
— Do efektów biznesowych (finansowych) można dojść, posiadając różne cechy, ale tylko trzy są niezbędne: silna motywacja, zainteresowanie tym, co się robi, i znajomość przedmiotu. Komuś z silną motywacją do sukcesu będzie dużo łatwiej niż temu, kto takiej motywacji nie ma: nie zniechęcą go trudności i przeszkody. Ważne jest zainteresowanie tym, co się robi — polubienie tego. No i umiejętność poruszania się w sferze swego biznesu. Wszystko inne jest względne — twierdzi Andrzej Roykiewicz, psycholog kliniczny i społeczny, prezes Polskiego Towarzystwa Kultury Psychicznej i Międzyludzkiej. I dodaje:
— W analizie przeżyć stresowych wyróżnianie kategorii „biznesmeni” jest drugorzędne, ponieważ mają oni — jak wszyscy — różne usposobienia. Mają jednak takie właściwości osobowościowe, które — na przykład — pozwoliły im zrobić majątek. Wskutek splotu okoliczności przeżywają specyficzne problemy natury psychicznej, a czasami nawet psychopatologicznej tak jak inni. Osobowość plus sytuacja powodują określone zachowania, reakcje i specyficzne problemy.
Co zagraża biznesmenowi? Z punktu widzenia psychologii, utrata zdrowia psychicznego. Są dwie typowe ścieżki destrukcji. Jedna (popularniejsza) zmierza w kierunku nadaktywności, nadpobudliwości i nerwicy — pracoholizm, przemęczenie, coraz większe napięcie i niezrównoważenie, wybuchowość, utrata dobrego kontaktu ze współpracownikami i rodziną, podejmowanie decyzji coraz szybciej — z coraz większym ryzykiem błędu. Nadwątlenie — krok po kroku — uczuć, więzi, majątku.
Drugi model — odwrotny. Objawy to: narastający brak zainteresowania i wycofywanie się z dotychczasowego układu, depresja, przygnębienie, zaburzenia równowagi emocjonalnej przy stosunkowo niewielkich niepowodzeniach, coraz głębsze zniechęcenie, zanik aktywności i kontaktów biznesowych czy osobistych, zaniedbanie. Efekt — taki sam: nadwątlenie — krok po kroku — uczuć, więzi, majątku — wskazuje Andrzej Roykiewicz.
Kiedy dochodzi do znacznego zaburzenia równowagi między różnymi częściami składowymi życia, powinien wkroczyć terapeuta.
Potrzeba też przystani. Witek sprzedał mieszkanie, dom wynajął znajomej firmie. Ma przyjaciółkę, która z nim zamieszkała. Nowa partnerka nie wie wszystkiego; wie tak mało, że Witek jej imponuje.
Jest nadzieja na życie od nowa.
