Sanitec z nadzieją patrzy na Wschód

Marcin Gesing
opublikowano: 2002-12-18 00:00

Grupa Sanitec chce, by Polska była jej przyczółkiem do ekspansji na Ukrainę i Rosję. Mimo że polski oddział grupy zamknie rok z zyskiem, szefowie grupy martwią się o dalszy wzrost sprzedaży i na razie odkładają budowę fabryki w Łodzi.

Fiński Sanitec Corporation, jeden z głównych europejskich producentów ceramiki i wyposażenia łazienek, zapowiada, że Polski oddział grupy będzie w najbliższym czasie odpowiedzialny za zdobycie rynku Ukrainy i Rosji. I choć władze firmy są zadowolone z wyników osiąganych na naszym rynku, to przyznają, że dalszy wzrost sprzedaży w Polsce będzie trudny.

— Rynek polski jest już właściwie nasycony i można nawet mówić o nadprodukcji. Przyszłość w tym regionie zależy od dwóch czynników: edukacji klienta i znalezienia zbytu na wschodzie — nie ukrywa Reiner S. Simon, prezes i dyrektor zarządzający Sanitec Corporation.

— Faktem jest, że w najbliższych latach wzrost na krajowym rynku będzie bardzo niewielki. Na dodatek w 2004 r. dojdzie do tego podwyżka VAT na materiały budowlane -— dodaje Michał Buczyński, analityk z DM BIG BG.

Szef grupy zapewnia, że polskie zakłady należące do Sanitec wykorzystują moce produkcyjne w 100 proc.

— Nie przewiduję jednak inwestycji w nowe fabryki. Słabnący zbyt w Niemczech, największym dla nas rynku, zmusza grupę do ostrożności w inwestowaniu i do lepszego wykorzystania potencjału, jakim już dysponujemy — wyjaśnia Reiner S. Simon.

Jak twierdzi, strategicznym celem dla fińskiej grupy jest teraz pozyskanie rynków wschodnich — szczególnie ukraińskiego i rosyjskiego. Mają w tym pomóc doświadczenia w budowaniu pozycji w Polsce.

—Ważniejsze jest, by mieć nowy rynek, a nie nową fabrykę — konkluduje szef grupy.

Innego zdania jest Michał Buczyński.

—W dłuższej perspektywie Sanitec będzie musiał zbudować na wschodzie fabrykę — ocenia analityk DM BIG BG.

Przyjęcie takiej „oszczędnej” strategii przez Sanitec oznacza, że warta 150 mln zł inwestycja w nowy zakład Saniteca, który miał powstać w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, będzie musiała poczekać.

— Nie mniej ważnym powodem jest spadek atrakcyjności warunków inwestowania w specjalnych strefach. Budowa mogła się rozpocząć w tym roku, jednak niejasności związane z pomocą publiczną dla nowych przedsięwzięć stawiają pod znakiem zapytania sens jej realizacji — podkreśla Marek Kukuryka, prezes Sanitec Koło.

Władze grupy rozczarowane są też brakiem konsekwencji polskiego rządu w zakresie zmniejszania obciążeń przedsiębiorstw i fiskalizmu.

— Nie doczekaliśmy się zapowiadanej redukcji stawki podatku CIT. Możemy się jedynie pocieszać, że nie przeszkodzi to polskiej części grupy w stabilnym rozwoju — mówi Reiner S. Simon.

Sanitec wszedł na polski rynek w 1993 r. Obecnie grupa ma w naszym kraju pięć fabryk i zatrudnia około 1000 pracowników. Dwa z zakładów: w Kole i Włocławku wytwarzają ceramikę łazienkową. W Mińsku Mazowieckim powstają wanny akrylowe oraz wanny do hydromasażu, natomiast w Ozorkowie funkcjonują dwie fabryki produkujące brodziki i kabiny prysznicowe. Grupa ocenia, że jej udział w polskim rynku wyposażenia łazienek waha się w przedziale 30-36 proc. W ubiegłym roku firma zarobiła 44 mln zł, grupa nie podaje jednak prognoz zysku za ten rok. Wiadomo tylko, że m.in. dzięki rosnącemu eksportowi na Ukrainę i do Rosji firma zakończy rok z zyskiem.

Głównym rywalem Sanitecu jest giełdowy Cersanit, kontrolowany przez znanego inwestora Michała Sołowowa.

— Jeszcze trzy lata temu zajmowaliśmy się tylko dystrybucją ceramiki łazienkowej. Aby przyspieszyć rozwój firmy, zaczęliśmy stopniowo uzupełniać sprzedaż o innego rodzaju akcesoria. Z badań, które prowadzimy, wynika, że zdobyliśmy już 45 proc. rynku — chwalił się niedawno „PB” Zbigniew Lange, prezes Cersanitu.