Firma z Sanoka jest producentem wszelkiego rodzaju wyrobów gumowych, głównie uszczelek i pasów klinowych. Zdecydowana większość jej sprzedaży trafia za granicę. Chociaż spółka, mimo że jest eksporterem, wykazała bardzo dobre wyniki za ubiegły rok, ani kurs, ani obroty na jej akcjach nie wzrosły. Za akcję płacono wczoraj 130 zł, o 1,52 proc. mniej niż w piątek. Wolumen obrotu wyniósł zaledwie 375 akcji.
W całym ubiegłym roku przychody wyniosły 312 mln zł i były wyższe o 18 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Rentowność operacyjna wzrosła do 13,8 proc., wobec niecałych 10 proc. w 2003 roku. Zysk netto został podwojony do 43 mln zł. Spółka umorzyła w ubiegłym roku 40 proc. wszystkich walorów. W efekcie zysk na akcję wynosi 15 zł. P/E po 2004 roku wynosi 8,5. Choć nie jest wygórowane, akcje spółki nie cieszą się zainteresowaniem inwestorów. Zniechęca mały obrót i program motywacyjny dla menedżerów, którzy mogą obejmować nowe akcje po zaledwie 2 zł. Kurs może pójść w górę, jeśli zarząd zdecyduje się na wypłatę dywidendy.
Firma jest eksporterem. Sprzedaż zagraniczna stanowi 70 proc. jej przychodów w euro. Jednak dzięki zakupom surowca (90 proc. dostaw) w tej samej walucie stosuje naturalny hedging. Dlatego najbardziej istotnym czynnikiem wpływającym na wyniki spółki są notowania ropy naftowej i aluminium. Wyniki pokazują jednak, że spółka poradziła sobie z rosnącymi notowaniami surowców. Zarząd Stomilu Sanok opublikował prognozy wyników finansowych na 2005 rok. Wynika z nich, że przychody firmy wzrosną do 364 mln zł, a zysk netto spadnie do 36 mln zł.