Sante sadzi nad Sanem

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-10-16 00:00

Pierwsza polska plantacja żurawiny powstaje w Radomyślu. Producent musli wybuduje też przetwórnię

Polska to światowa potęga w uprawie czarnych porzeczek, aronii i malin. Próbujemy też sił na rynku borówek amerykańskich. Producenci, doświadczeni w produkcji owoców jagodowych, nie przekonali się jednak dotychczas do żurawiny, której nasi przetwórcy zużywają coraz więcej. Na razie kupują owoce m.in. w USA i Kanadzie, ale Sante, producent zdrowej żywności i lider polskiego rynku musli, chce to zmienić.

Z CUDZEGO
 OGRÓDKA:
 Żurawina ma dobrą
 prasę — o jej właściwościach
 leczniczych
 i profilaktycznych
 zgodnie rozpisuje się
 większość periodyków
 dla kobiet i gazet
 o tematyce zdrowotnej.
 Bazujemy jednak
 głównie na imporcie,
 choć mamy warunki
 do uprawy.
 [FOT. BLOOMBERG]
Z CUDZEGO OGRÓDKA: Żurawina ma dobrą prasę — o jej właściwościach leczniczych i profilaktycznych zgodnie rozpisuje się większość periodyków dla kobiet i gazet o tematyce zdrowotnej. Bazujemy jednak głównie na imporcie, choć mamy warunki do uprawy. [FOT. BLOOMBERG]
None
None

Nowa specjalność

O tajemniczym inwestorze, który na kilkudziesięciu hektarach w gminie Radomyśl nad Sanem (woj. podkarpackie) chce posadzić żurawinę, lokalne media informowały latem. „Echo Dnia”, cytując wójta Radomyśla, donosiło o największej takiej inwestycji w Europie.

— Docelowo na powierzchni 50 hektarów oprócz plantacji mają powstać przechowalnia, sortownia, pakowalnia i zakład przetwórstwa. Dla nas to szansa na nowe miejsca pracy i kolejną specjalizację, bo dotychczas te rejony słynęły z uprawy fasoli. Już w tym roku inwestor wyłoży 1,5 mln zł. Koszt całej inwestycji szacowany jest na 10 mln zł. Ma być zakończona w ciągu 3-5 lat — mówi Małgorzata Nowak, zastępca wójta gminy Radomyśl.

Lokalny portal Sztafeta powiedział, że mniejszościowym inwestorem ma zostać grupa producencka złożona z miejscowych rolników. Większościowym — według ustaleń„Pulsu Biznesu” — ma być Sante. Firma nie komentuje.

Rok temu w wywiadzie dla „PB” spółka zapowiadała wejście w nowy segment działalności, ale — jak twierdził wówczas Andrzej Kowalski, twórca i współwłaściciel Sante — chodziło o podbicie rynku bakalii.

Od tego czasu producent musli zdążył m.in. zadebiutować na rynku herbaty. Uprawa żurawiny to kolejny pomysł na biznes. Wszystko wskazuje na to, że dobry.

Pole barier

— W Polsce nie powstała dotychczas żadna plantacja, chociaż mamy dobre tereny i sprzyjający klimat. To dziwne, zważywszy, że bardzo szybko rozwinęła się u nas produkcja innych roślin jagodowych — truskawek czy borówek.

Żurawina jest natomiast bardzo popularna w USA, Kanadzie czy Chile — twierdzi Kazimierz Smolarz z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. Jego zdaniem, barierą dla producentów mogą być koszty.

— Założenie kilkuhektarowej plantacji to wydatek rzędu kilku milionów złotych — mówi Kazimierz Smolarz.

— Żurawina wymaga specyficznych warunków. Konieczna jest niwelacja terenu, budowa grobli, montaż pomp itd. Plantacja musi być zalewana wodą, co chroni ją przed przymrozkami, a woda musi być właściwej kwasowości. Gleby również powinny być kwaśne — wyjaśnia Jan Kołaczyński, właściciel doświadczalnego pola żurawiny pod Włocławkiem, którym zajmuje się wspólnie ze skierniewickim instytutem.

Trendy i cena

Wysokie wymagania najwyraźniej nie odstraszyły Sante, a z popytem — jak twierdzi branża spożywcza — nie powinno być problemów. Firma sama wykorzystuje żurawinę m.in. jako dodatek do batonów, otrębów, ciastek i musli.

— Jeśli tylko znalazłbym teren z odpowiednimi glebami, to nie wykluczam, że zwiększyłbym powierzchnię upraw. Żurawina to owoc, który ma rewelacyjne walory zdrowotne i smakowe, dzięki czemu jest coraz bardziej doceniany przez konsumentów. Dlatego ze zbytem nie powinno być problemów — uważa Jan Kołaczyński. Agros-Nova, największy gracz na rynku dżemów, sprowadza żurawinę z USA i Kanady, a resztę dokupuje na rodzimym rynku.

— Przetwory z żurawiną to kategoria rosnąca dwucyfrowo, choć wciąż marginalna. Na naszym rynku nie istnieją soki z żurawiny, które są bardzo popularne na świecie, m.in. w USA. Polscy konsumenci wykorzystują żurawinę głównie jako dodatek do mięs. Trendy prozdrowotne zwiększają zainteresowanie tymi owocami. Decyduje jednak cena, więc producenci nie zdecydują się na wprowadzenie na rynek soku żurawinowego — znacznie droższego niż jabłkowy czy pomarańczowy. Dodajemy żurawinę do niektórych soków ze względu na zawartość witamin, ale nie jest głównym składnikiem — komentuje Marek Sypek, prezes Agros-Novy.