Producent oprogramowania dla biznesu, by kontrolować połowę rynku, musi zwiększyć sprzedaż wśród małych i średnich firm.
Niemiecki SAP coraz szybciej ucieka konkurentom i wygrywa największe kontrakty. W tym roku stawia na energetykę, górnictwo i budowlankę. Te branże mają mu zapewnić kolejne wzrosty sprzedaży.
— W 2010 r. chcemy mieć 50 proc. udział w rynku oprogramowania dla biznesu i rosnąć dwa razy szybciej niż rynek. To realny cel — mówi Grzegorz Rogaliński, szef SAP w Polsce.
Firma kontroluje już aż 37 proc. rynku oprogramowania dla biznesu. Głównie dzięki dużym przedsiębiorstwom. W tym segmencie rynku SAP zgrania praktycznie wszystkie kontrakty.
W 2006 r. SAP pozyskał ponad 120 nowych klientów m.in. P4, PKP Cargo czy GPW. W pierwszym półroczu 2007 r. plany sprzedażowe nowych licencji już zostały przekroczone o połowę.
Udziały drugiego dostawcy na rynku, Oracle, nieznacznie przekraczają 8 proc. Pozycja amerykańskiego dostawcy, którego do niedawna rynek postrzegał jako głównego konkurenta SAP, słabnie. Amerykanie tylko w ostatnim roku stracili 7 proc. rynku.
Nieco gorzej niemiecki gigant radzi sobie w segmencie małych i średnich firm. Pozycję SAP atakują tu m.in. Comarch, IFS i Microsoft. Niemcy chcą inwestować w rozwój kanału partnerskiego.
Ubiegłoroczne przychody SAP w Polsce przekroczyły 250 mln zł. 80 proc. przychodów pochodziło ze sprzedaży oprogramowania.
Według firmy badawczej IDC wartość rynku aplikacji biznesowych w Polsce przekroczyła 175 mln USD i wzrosła o 6 proc.