Sarkozy reformuje telewizję

PAP
opublikowano: 2008-10-23 10:55

Telewizja prywatna dostanie "więcej środków", a telewizja państwowa - "więcej tożsamości". Takimi słowami francuska minister kultury Christine Albanel opisuje największą reformę mediów od czasu prywatyzacji TF1 w 1987 roku - pisze w czwartek agencja dpa.

Opozycja załamuje ręce nad "podporządkowaniem nadawców publicznych woli Nicolasa Sarkozy'ego" i dopatruje się "prezentu" dla właściciela TF1 Martina Bouyguesa, który był świadkiem na ślubie prezydenta.

Istota reformy jest prosta - wyjaśnia dpa. Pięciu nadawców państwowych zostanie połączonych pod jednym dachem i będzie finansowanych już tylko z abonamentów i podatków. W 2009 roku trzeba będzie w ten sposób wyrównać spadek wpływów z reklam, szacowany na 450 milionów euro.

Ponadto, Sarkozy będzie w przyszłości powoływał szefów telewizji państwowych. Państwo jest w końcu udziałowcem - mówi się w otoczeniu prezydenta. Z kolei telewizje prywatne będą mogły nadawać więcej reklam i częściej przerywać w tym celu filmy.

TF1 będzie zobowiązana do przeznaczania 12,6 proc. obrotów na produkcje własne; dotąd było to 16 proc. Z kolei państwowa France Televisions będzie od 2012 roku przeznaczać 20 proc. obrotów na produkcje własne.

Sarkozy mówi, że jest to "kwestią wartości". Dla telewizji państwowej musi się skończyć "tyrania wskaźników oglądalności", w nieunikniony sposób prowadząca do "nijakich" programów.

Całkowite uwolnienie telewizji państwowej od reklamy, planowane na rok 2011, ma zapewnić różnorodność programową, która przeciwstawi się "walcowi parowemu pewnych tanich seriali amerykańskich", mających fatalny wpływ na francuskich producentów.

Socjaliści i centrowa partia Ruch Demokratyczny (MoDem) mówią o "podarunku" dla nadawców prywatnych, którzy będą teraz mogli zmonopolizować rynek reklamowy.

Opozycja z oburzeniem reaguje też na to, że w przyszłości Sarkozy samodzielnie będzie decydował, kto ma rządzić w telewizji państwowej.

"Reforma jest poważnym ciosem w podział władzy" - mówi szef MoDem Francois Bayrou i podkreśla, że władzę i media należy koniecznie rozdzielać. Dla skrajnie prawicowego Jean-Marie Le Pena telewizja państwowa staje się po prostu "nadajnikiem propagandy rządowej".

Opozycję niepokoi również to, że praktycznie wszyscy ważni przedsiębiorcy w branży mediów należą do przyjaciół Sarkozy'ego. Związki zawodowe podejrzewają, że prezydent chce "zakneblować media" - prywatne poprzez swych przyjaciół, a państwowe bezpośrednio.