Europa próbuje poradzić sobie ze spadkiem PKB, a polska gospodarka jako jedyna w regionie wciąż rośnie. To pomaga spółkom i giełdzie.
Gospodarki krajów nadbałtyckich skurczyły się w drugim kwartale o przynajmniej kilkanaście procent rok do roku. Już wcześniej recesja zajrzała w oczy całej strefie euro. Nie ominęła też naszych południowych sąsiadów. Tonie Ukraina. Tymczasem Polska jawi się jako spokojna przystań na wzburzonym oceanie. Jako jedyny kraj w regionie mamy spore szanse, by cały bieżący rok zakończyć na plusie. Potwierdzają to dane z minionych miesięcy. W pierwszym półroczu, mimo wysokiej bazy, udało się naszej gospodarce urosnąć o 1,1 proc.
Relatywnie dobra kondycja realnej gospodarki mocno cieszy. Tym bardziej że przejście przez globalny kryzys bez większych perturbacji udało się nam bez pakietów stymulacyjnych. To one podźwignęły gospodarki na Zachodzie. W Polsce wkład antykryzysowych działań rządu w łagodzenie spowolnienia może być widoczny dopiero w kolejnych kwartałach. Największe rynkowe zawirowania są już jednak raczej za nami. Tymczasem gwarancje kredytów bankowych dla przedsiębiorstw dopiero ruszyły, a warta 10 mld zł akcja kredytowa prowadzona przez banki spółdzielcze dopiero ma ruszyć (papiery dłużne na dokapitalizowanie spółdzielców ma kupić NBP).
Według wyliczeń ekonomistów z banku centralnego, może to zwiększyć roczną dynamikę PKB nawet o 0,5 punktu procentowego. Gdy PKB strefy euro może skurczyć się w tym roku o 4-5 proc., u nas realny wydaje się wzrost o 1 proc. To dobra wiadomość nie tylko dla przedsiębiorców, ale także dla inwestorów. Nie tylko zyski firm powinny mieć już z reguły dołki za sobą. Polska pozytywnie wybija się przecież na tle innych państw, co przyciąga nie tylko uwagę, ale również kapitał.
Siłą naszej gospodarki jest popyt wewnętrzny. Choć inwestycje przedsiębiorstw wciąż kuleją, to konsumenci coraz chętniej sięgają po portfele lub przynajmniej mają taki zamiar. Dobrze widać to w odczytach wskaźników ufności konsumenckiej GUS i NBP. Dno osiągnęły one w marcu, a od kwietnia rysuje się nich wzrostowa tendencja. Co ważne, wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, który pokazuje oczekiwania gospodarstw domowych na najbliższe miesiące, przebił już poziom z początku roku (odczyt lipcowy). Być może jest to efekt braku załamania w naszej gospodarce, które wieszczyli pesymiści. Jednocześnie w I półroczu płace wzrosły nominalnie o 5 proc. r/r, rosnąc również realnie. Zwiększa się optymizm co do poprawy sytuacji finansowej, ogólnej sytuacji gospodarczej w Polsce, dokonywania ważnych zakupów (pierwszy raz w obecnym kryzysie) i obaw związanych z utratą miejsca pracy.
Rynek pracy bardzo wolno się kurczy. W I półroczu jedynie o 0,5 proc. r/r. Działania restrukturyzacyjne w firmach mają przecież ograniczenia. Przede wszystkim, zbyt głębokie zwolnienia uniemożliwiłyby realizację zamówień. A te płyną coraz większym strumieniem. Nie dziwi, że w czasie globalnego kryzysu kuleje popyt na węgiel, koks, metale czy nowe maszyny (spadki produkcji 20-30 proc. r/r). Cieszy natomiast, że krajowe przedsiębiorstwa produkują i sprzedają o jedną trzecią więcej niż przed rokiem komputerów, elektroniki oraz wyrobów optycznych, o 15 proc. więcej napojów, a o kilka procent więcej leków czy nawet mebli. Choć ogólnie produkcja przemysłowa jest mniejsza niż przed rokiem, to pozytywną dynamikę rok do roku (0,6 proc.) zanotowały w czerwcu firmy wykonujące roboty inwestycyjno-remontowe. W porównaniu z majem produkcja budowlano-montażowa skoczyła o aż 16,3 proc. (w cenach stałych).
Optymistycznie wyglądają wciąż rosnące od pierwszego kwartału wskaźniki nastrojów wśród przedstawicieli firm przemysłowych. Szczególnie dotyczy to dużych przedsiębiorstw, które dzięki słabemu złotemu mogły mocniej rozpychać się na zagranicznych rynkach. Spółki przełknęły już gorzką pigułkę spekulacyjnych derywatów walutowych, jakie pod płaszczykiem zabezpieczeń w swoich bilansach miało wiele z nich. Teraz mogą cieszyć się wysokimi marżami lub zwiększać skalę działania, proponując zagranicznym partnerom atrakcyjne ceny. To zniwelowało efekt spadającego popytu na Zachodzie.
W I półroczu polski eksport skurczył się o zaledwie 3,1 proc. r/r, podczas gdy import — o 13,4 proc. (znacznie poprawił się nasz bilans handlu zagranicznego). Dodatkowo w Niemczech, które są głównym odbiorcą naszego eksportu, szybko rosną wskaźniki wyprzedzające koniunktury. Prawdopodobieństwo wzrostu tamtejszego popytu jest więc coraz większe. To powinno zniwelować efekt rosnącego w siłę złotego, który niepokoi obecnie eksporterów. Wiara w poprawę koniunktury powinna zwiększyć inwestycje w majątek trwały, co wprost doprowadziłoby do powrotu wskaźników makro na ścieżkę szybkiego wzrostu. Zagrożeniem dla optymistycznego scenariusza rozwoju wydarzeń pozostaje jednak kwestia trwałości poprawy nastrojów i twardych danych z największych gospodarek świata.
Banki zaskoczyły, najgorsze za nimi
Krzysztof Zarychta
Na uwagę zasługuje sektor bankowy. Część banków już w pierwszym półroczu pokazała wyniki lepsze od prognoz (ING, PKO BP) lub miło zaskoczyła niezmienionymi zyskami (Noble Bank). Na pozytywne symptomy ożywienia w sektorze bankowym wpływa głównie wzrost zaufania banków do pożyczania sobie pieniędzy. Banki nie muszą już bowiem prowadzić wyniszczającej wojny depozytowej, gdyż znów mogą pożyczać od siebie na rynku międzybankowym. Korzystnie w trzecim kwartale powinien wypaść także BRE Bank (już na półrocze pokazał dobre wyniki, wzrósł wynik odsetkowy i z prowizji), który nie będzie musiał robić tak znacznych odpisów na rezerwy jak w II kwartale (na należności od firm z tytułu opcji).
Dobrych wyników spodziewamy się także po branży spożywczej. Na uwagę zasługuje producent przetworów z ryb, Graal. Spółka w II kwartale poprawiła marżę brutto i mocno zwiększyła przychody. Wynik netto zaniżyło rozliczenie opcji walutowych spółki Koral. Na dobre wyniki w w III kwartale dla spółki i innych importerów (Graal importuje 80 proc. surowców, co przełoży się na spadek kosztów) będzie miał wpływ umacniający się złoty. To powinno spowodować zmniejszenie wartości przychodów i wyników spółek eksportowych (Dębica, Świecie).
Problemów należy spodziewać się w branży IT. Większość odbiorców stanowią bowiem banki, jednostki sektora publicznego czy spółki telekomunikacyjne, które mocno ograniczyły wydatki, także na wysokie technologie. Dobrym przykładem, jest tutaj spółka Sygnity, której sprzedaż w II kwartale załamała się prawie o 50 proc. r/r.
Oczekujemy też, że w III kwartale poprawią się wyniki operacyjne spółek paliwowych. Gdy cena ropy będzie utrzymywać się powyżej 60 USD za baryłkę, spodziewamy się wyraźniej poprawy marż rafineryjnych i dyferencjału. Dlatego biorąc pod uwagę prognozowaną poprawę wyników oceniamy, że spółki te nadal będą handlowane przy atrakcyjnych mnożnikach.
Najwięcej oczekuję po Asseco Poland
Rafał Salwa
Od lipca do września największej poprawy wyników oczekuję po spółkach z sektora TMT. Szczególnie dotyczy to dynamicznie rozwijającego się Asseco Poland. Najwyższe od 10 miesięcy ceny ropy naftowej sprzyjają również spółkom paliwowym, które w III kwartale 2009 r. powinny wykazać dość dobre wyniki. Dotyczy to szczególnie Petrolinvestu, który może skorzystać na większej wycenie złóż. Poprawy w wynikach bieżącego kwartału można również się spodziewać po przedstawicielach sektora handlowego, co wynika przede wszystkim z dość dobrych danych o sierpniowej sprzedaży detalicznej. W grupie spółek z sektora handlu detalicznego notowanych na GPW w Warszawie lepsze wyniki w III kwartale 2009 r. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego powinien zaprezentować Komputronik.
Unikałbym natomiast spółek z pozostałych branż. Dotyczy to głównie sektora deweloperskiego i budowlanego, a także finansowego. W nieco mniejszym stopnia handlu. Według wstępnych danych GUS ogólny klimat koniunktury jest nadal oceniany negatywnie, choć w sierpniu była nieznaczna poprawa (-1 pkt, wobec -4 pkt w lipcu). Niepokojące jest to, że aż 64 proc. ankietowanych w lipcu przedsiębiorców najbardziej obawia się niepewności ogólnej sytuacji gospodarczej, przy czym w kwietniu tego rodzaju opinię wyraziło 62 proc. ankietowanych podmiotów gospodarczych.
Kolejną barierą rozwoju wskazaną przez 63 proc. firm (kwiecień i lipiec) był niedostateczny popyt na rynku krajowym. Na podstawie danych GUS dotyczących ogólnego klimatu koniunktury w sierpniu 2009 r. najgorsze od 9 lat wyniki odnotowano w sektorze budowlanym oraz przetwórstwie przemysłowym, w którym spadek koniunktury był najgłębszy od 6 lat. Nieco lepiej pod tym względem prezentuje się sektor finansowy, choć tutaj sytuacja gospodarcza w sierpniu była porównywalna do tej sprzed 4 lat. Dość dobrze prezentuje się handel. Tu koniunkturę w sierpniu oceniano podobnie jak w tym samym miesiącu 2007 r.
Wyniki spółek powinny być coraz lepsze
Tomasz Binkiewicz
W III kwartale należy oczekiwać stopniowej poprawy wyników spółek publicznych. Ostatnie odczyty wskaźników makroekonomicznych, dotyczących polskiej gospodarki, wskazują, iż dno koniunkturalne możemy już mieć za sobą. Silny popyt wewnętrzny, pierwsze oznaki ożywienia na kluczowych dla polskich przedsiębiorstw rynkach zagranicznych, a także wdrożone procesy restrukturyzacyjne, prowadzące do obniżki kosztów funkcjonowania, pozwalają z umiarkowanym optymizmem oczekiwać poprawy wyników finansowych krajowych przedsiębiorstw, w tym spółek giełdowych. Będzie to jednak proces powolny.
Wydaje się, że z dynamiczną poprawą wyników finansowych w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego będziemy mieli do czynienia dopiero w IV kwartale.
W przypadku eksporterów oraz firm posiadających zadłużenie w walutach obcych duże znaczenie dla wyników III kwartału będzie miał kurs EUR i USD na koniec września. Z kolei na wyniki spółek paliwowych wpłyną notowania ropy.