Sbierbank krąży nad Polską

opublikowano: 16-03-2012, 00:00

Z dwóch politycznych dogmatów bezpieczeństwa gospodarczego kraju: nie wpuszczać Rosjan na rynek paliwowy oraz bankowy, drugi zaczyna być rewidowany

Od kilkunastu miesięcy widmo Sbierbanku krąży nad Polską. Wcześniej największy bank w Rosji nie interesował się naszym rynkiem, bo jego strategia w ogóle nie przewidywała ekspansji zagranicznej. Ponad rok temu Rosjanie oficjalnie zapowiedzieli jednak, że idą w Europę. I poszli szeroką ławą. Kilka tygodni temu, kupując 51 proc. akcji upadającego Volksbank International, za jednym zamachem zainstalowali się w Austrii, Rumunii, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Czechach, Serbii, na Słowacji, Słowenii oraz na Węgrzech i Ukrainie. Sbierbank wziął hurtem rynki, na które w innym wypadku pewnie niełatwo byłoby mu wejść, bo kupując banki detalicznie musiałby za każdym razem negocjować zgody z lokalnymi nadzorami.

Ocieplanie relacji

Na inwestycyjnej mapie Sbierbanku jest jedna wielka biała plama — Polska. W sierpniu ubiegłego roku „Kommiersant” napisał, że bank chce wejść do Polski, co zarząd potwierdził, ale jesienią dwukrotnie wycofał się z tej deklaracji. Wynajął jednak doradcę inwestycyjnego i agencję PR, żeby popracowała nad ich wizerunkiem w Polsce. Rosjanie zdają sobie doskonale sprawę, jakie emocje nad Wisłą budzą inwestorzy zza wschodniej granicy.

Nazwa Sbierbanku przewijała się zarówno w kontekście banku Millennium, jak i Kredyt Banku, wystawionych na sprzedaż w ubiegłym roku. Rosjanie nie złożyli jednak ofert. Pojawiły się informacje, że zrezygnowali z większych zakupów i wolą kupić mniejszy bank, żeby za bardzo nie drażnić Polaków i powoli oswajać zarówno nadzór, jak i rynek ze swoją obecnością w Polsce. Jakby na potwierdzenie tego scenariusza, kilka tygodni temu „Dziennik Gazeta Prawna” napisała powołując się na dokumenty będące w jego posiadaniu, że fundusz Abris, większościowy akcjonariusz Polskiego Banku Przedsiębiorczości (drugim jest IDMSA), jednej z najmniejszych instytucji bankowych, zaoferował Sbierbankowi swój pakiet akcji.

„Puls Biznesu” dotarł do pisma, w którym Abris zaprzecza, by cokolwiek proponował Rosjanom (szczegóły czytaj obok). Adresatem listu jest Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Według naszych informacji, fundusz napisał go z własnej inicjatywy, po wspomnianej publikacji „DGP”, nie będąc nawet indagowanym przez KNF. List i tłumaczenie się Abrisu nie są niczym wyjątkowym. KNF już wcześniej dała jasno do zrozumienia, że o planach sprzedażowych nie chce dowiadywać się z gazet — wszystko ma być z nią konsultowane. Fundusz wolał się też zapewne wyspowiadać ze względu na niechętnie u nas widzianego, rzekomego inwestora.

Czy rzeczywiście Sbierbank to persona non grata?

Według naszych informacji, Rosjanie próbują ocieplać relacje z Polakami. W Davos German Gref, szef Sbierbanku, zapowiedział, że rozważa wprowadzenie go na GPW. Przedstawiciele banku odwiedzili też KNF, NBP oraz Ministerstwo Finansów, przekonując o swoich dobrych intencjach. Zapewniali, że nie chcą kupować dużego banku, zdając sobie sprawę z komplikacji politycznych, jakie może to wywołać.

— Zapewnili też, że nie wejdą do Polski na zasadach paszportu europejskiego — mówi, zastrzegając sobie anonimowość, jeden z naszych rozmówców.

Przejmując kontrolę nad Volksbankiem, Rosjanie weszli na unijny rynek bankowy, co daje im prawo prowadzenia działalności w każdym kraju UE na zasadach oddziału. Z przywilejów paszportu skorzystał w Polsce np. grecki Eurobank EFG, otwierając Polbank. Z punktu widzenia nadzoru i stabilności rynku nie jest to najlepsze rozwiązanie, gdyż oddział podlega rygorom regulatora kraju, w którym znajduje się jego centrala. Deklaracja Sbierbanku ulżyła nadzorowi, bo, według naszych informacji, wychodzi on z założenia, że lepiej, by Rosjanie kupili mały bank z licencją, podlegający pełnej kontroli (KNF musi zatwierdzać jego statut, strategię, zarząd itp.), niż ściągnąć sobie na głowę problem w postaci oddziału.

Polityczne przykazania

Problem Sbierbanku ma jednak przede wszystkim charakter polityczny, a nie regulacyjny, i to politycy muszą zdecydować, czy chcemy mieć rosyjski kapitał w systemie bankowym. Tu sygnały wysyłane przez decydentów są bardzo niejednoznaczne.

Według jednych informacji, są dwa przykazania dotyczące bezpieczeństwa gospodarczego państwa: nie wpuścić Rosjan do sektora paliwowego oraz bankowego. Według naszych informacji, drugi dogmat zaczyna być jednak rewidowany i polityka powstrzymywania zaczyna nieco słabnąć. Sbierbank tak często pojawia się w mediach jako potencjalny inwestor w Polsce, że zaczął być traktowany po prostu jako jeden z wielu zainteresowanych naszym rynkiem. Nie bez znaczenia jest fakt, że w radzie nadzorczej banku zasiada Alessandro Profumo, który w Polsce ma sporo kontaktów z czasów, gdy zarządzał bankiem Unicredit, który jest większościowym akcjonariuszem Pekao.

— Tymczasem Sbierbank nie spełnia podstawowych warunków z punktu widzenia nadzoru: przejrzystości i transparentności. Po pierwsze — jest zbyt mocno związany z Kremlem.

Po drugie — pochodzi z kraju, gdzie standardy nadzorcze są niższe niż w Polsce — mówi jeden z naszych rozmówców, zastrzegając anonimowość.

W praktyce trzymanie Rosjan na dystans wcale nie byłoby takie łatwe. Gdyby Sbierbank chciał pójść na konfrontację z KNF, to łatwo może wykazać np. przed Komisją Europejską, że jest przezroczysty jak kryształ, bo inaczej przecież Austriacy nie sprzedaliby mu Volksbanku. Poza tym mógłby zaskarżyć do sądu odmowną decyzję polskiego nadzoru. Bez wsparcia politycznego w tym starciu nadzór polegnie.

— Wydaje się, że decyzja polityczna już zapadła. Teraz chodzi o stworzenie wrażenia, że mamy do czynienia ze zwykłym inwestorem. Gdyby spojrzeć na publikacje prasowe, to zgłaszał gotowość kupna co najmniej pięciu banków. Jak zatem odmówić tak zdeterminowanemu kupcowi? Przecież nie możemy wyjść na ksenofobów — mówi jeden z naszych rozmówców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu