Schmidt zawinił, Kowalskiego powiesili

Paweł Jakubczak
opublikowano: 24-10-2006, 00:00

Nasi przedsiębiorcy są dyskryminowani i odpowiadają podatkowo za błędy swoich zagranicznych kontrahentów.

W lipcu inżynierowie zagranicznego kontrahenta nadzorowali budowę hali. Polska spółka niebawem zainstalowała w niej linię technologiczną. Spółka zagraniczna była zarejestrowana jako podatnik VAT w Polsce. Wystawiła faktury z polskim VAT za nadzór, mimo to nie rozliczyła go w polskim urzędzie skarbowym. I nikt by nie zwrócił na to najmniejszej uwagi, gdyby polska spółka nie poprosiła kontrahenta zagranicznego o korektę rozliczeń. Okazało się, że firma zagraniczna w składanych do urzędu skarbowego deklaracjach faktur za nadzór nie uwzględniła. Za to polska spółka już odliczyła podatek naliczony i zamierzała wystąpić o zwrot podatku.

Co teraz? — zastanawiał się prezes. Przecież jeśli zażąda pieniędzy od fiskusa, to za chwilę pojawi się u niego kontrola podatkowa i sprawdzi, czy firmie się należą. A wtedy polska spółka zapłaci karę.

Rozliczanie

Z pozoru wszystko wydaje się proste. Jeśli kontrahent zagraniczny nie jest zarejestrowany jako podatnik VAT w Polsce i świadczy usługi polskiej firmie, wówczas taka transakcja jest rozliczana jako import usług (ramka). Polska spółka otrzymuje fakturę zagraniczną, bez polskiego VAT, z zapisem, że to ona rozlicza podatek. Polski przedsiębiorca w deklaracji VAT-7 wykazuje przykładowo 22 zł podatku należnego od transakcji za 100 zł i przy założeniu, że deklaruje całą sprzedaż opodatkowaną, odlicza podatek naliczony w tej samej kwocie. W rezultacie w ogóle nie odczuje on ciężaru podatku, bo różnica między należnym i naliczonym wyniesie zero.

— Dla firm ten sposób rozliczenia VAT to prawdziwe dobrodziejstwo — wyjaśnia Elżbieta Serwińska, doradca podatkowy z MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.

Inne rozliczenie występuje wtedy, gdy firma zagraniczna jest podatnikiem VAT w Polsce.

— Faktura wystawiona przez taką firmę, poza widniejącym na niej adresem zagranicznego wystawcy, w zasadzie nie różni się od sporządzonej przez księgową w firmie polskiej — mówi Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy z MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.

— Kupujący płaci kontrahentowi kwotę brutto z faktury i rozlicza podatek naliczony w złożonej do urzędu skarbowego deklaracji — dodaje Elżbieta Serwińska.

Trzymając się danych z poprzedniego przykładu, kupujący zapłaci 122 zł kontrahentowi zagranicznemu, a 22 zł (podatek naliczony) zażąda od urzędu skarbowego.

Problem w siedzibie

Oba sposoby rozliczenia VAT nie są skomplikowane. Przedsiębiorca ma kłopot wtedy, gdy sprzedawca zarejestrowany jako podatnik VAT w Polsce nie rozlicza podatku z wystawionej przez siebie faktury. Nie ma znaczenia, czy stało się tak, bo on tego chciał, czy po prostu się pomylił.

— Fiskus uważa, że przedsiębiorca, który kupił usługę lub towar od podatnika zagranicznego i podatku od tej transakcji nie rozliczył w deklaracji, musi taką transakcję zadeklarować jako import usług. Ponieważ tego nie zrobił, to zapłaci 30-procentową sankcję od kwoty nierozliczonego podatku należnego — mówi Elżbieta Serwińska.

Bez szans

Co może zrobić przedsiębiorca, żeby nie wejść na podatkową minę? Elżbieta Serwińska uważa, że nic nie uchroni go przed sankcją VAT, jeśli jego kontrahent zagraniczny nie rozliczył podatku z polskim fiskusem.

— Polski przedsiębiorca może sprawdzić, czy jego kontrahent jest zarejestrowany jako podatnik VAT w polskim urzędzie skarbowym. Ale nie dowie się, czy złożył w urzędzie skarbowym deklarację, w której rozliczył podatek należny — wyjaśnia Elżbieta Serwińska.

Taki pechowiec żyje w przekonaniu, że wszystko jest w porządku, aż do chwili, kiedy urzędnicy fiskusa zainteresują się jego rozliczeniami z kontrahentem zagranicznym.

— Fiskus w takiej sytuacji przeprowadza kontrolę krzyżową, czyli prześwietla również faktury, rejestry i deklaracje kontrahenta zagranicznego. Czasami okazuje się, że ten w ogóle nie rozliczał podatku z wystawionych faktur —wyjaśnia Agnieszka Bieńkowska.

Również zapisy w umowie, które określają, kto byłby zobowiązany do rozliczenia podatku, mogą na niewiele się przydać, gdyż będą one wobec fiskusa nieskuteczne.

— Z biznesowego punktu widzenia okazywanie daleko idącej nieufności kontrahentowi z pewnością nie pozwoli na zbudowanie dobrej relacji handlowej — dodaje Elżbieta Serwińska.

Rodzimy dyskryminowany

Skąd się wziął w ustawie o VAT taki potworek prawny? Z troski fiskusa o budżet. Fiskus jest rozliczany przez ministra finansów z tego, czy ściągnie tyle kasy od podatników, ile planował. I zrobi to. Ustawa o VAT dzieli przedsiębiorców na lepszych (tych, którzy nie mają siedziby lub stałego miejsca prowadzenia działalności w Polsce) i gorszych —krajowych.

— Dyskryminuje to przedsiębiorców zarejestrowanych jako podatnicy VAT w Polsce, którzy mają tutaj siedzibę. Jest to sprzeczne z konstytucją i z prawem wspólnotowym — mówi Elżbieta Serwińska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Jakubczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu